poniedziałek, 31 marca 2008

symptomy wiosny

w moim ogródku pojawiły się pierwsze symptomy wiosny! moje trzy "symptomy" wybiegły na dwór jak tylko wróciłam do domu. pierwszy z nich zakwitł w słońcu trochę na szaro, ale to taki specjalny kamuflarz na kostce bukowej. (Kacperek)
drugi "symptom wiosny" zakwita zawsze w tym samym miejscu, przy samym progu, na miękkiej jezowej wycieraczce. (Dolar)

trzeci stwór wybrał miękką wersję wylegiwania się - na niezbyt jeszcze zielonej trawce. (Rubel)
po tym właśnie poznaję, że wiosna już tuż tuż.


a na koniec - akcent uczelniany :) na interpretacji siedziałam z Łukaszem, który używa takiego uroczego zeszytu:


pozdrawiam, Złośnica.

poniedziałek, 24 marca 2008

elvis żyje + kanibal

poniżej ostrzeżenie przed kanibalami grasującymi w windach na ulicy Jagiellońskiej w Sosnowcu :)



a tutaj Katowice, pierwszy dzień Świąt. miasto zupełnie wymarłe, ale po Uniwersyteckiej przechadzał się Elvis Presley. nie wiem czy zdjęcia w pełni oddają obraz króla rock'n'rolla (w Brzydalu obudził się paparazzi rodem z Pudelka ;) ), ale to były te włosy, te spodnie, nawet te buty...
on tak tylko patrzył w nasza stronę, na bank nie widział aparatu. patrzył bo ja przy aucie odciągałam jego uwagę od Brzydala ;) (nie pytajcie, jak). swoją drogą, mamy szczęście do ludzi podobnych do sławnych ludzi... kiedyś panna I. jechała tramwajem z Tomem Cruisem, w Turcji rozłożył się koło nas na plaży Clooney z DJ Bobo, Kwaśniewskiego widzieliśmy pewnego wieczoru na Patelni... ma się to oko :)




sobota, 22 marca 2008

hoduję kurczaczka :)

chciałam wczoraj kupić czekoladowe jajka-niespodzianki, ale w oko wpadło i to oto jajko ze zdjęcia poniżej. do jajka dołączona była instrukcja, jak wyhodować kurczaka :) robiłam zdjęcia etapami:

1. wczoraj, godzina 23, zalewam jajko wodą

2. dziś rano, koło 9


3. dzisiaj w południe


4. przed chwilą :)


5. zmieniłam kogutkowi wodę, wedle instrukcji...


przyznaję się bez bicia, że nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam coś tak obciachowego ;) kogutek wzbudza powszechne zainteresowanie domowników i kota. nadal rośnie!
pozdrawiam, Złośnica Mama Kogutka


piątek, 21 marca 2008

jajuszka :)

wiadomo, Święta. a jak Święta, to i jajuszka muszą być. sesja jajuszek poniżej:



Udanych Świąt życzą Złośnica i Brzydal. [jajuszka farbowała Złośnica, przy asyście Rubla i Dolara]

wtorek, 18 marca 2008

budka z lodami

zrobiłam tę fotkę dzisiaj jak leciałam z jednej biblioteki do drugiej, centrum Katowic. warto zaznaczyć, że ów napis znajduje się gdzieś na wysokości moich kolan (wiecie, jak jest w starym budownictwie, parterowe okna są wysoko, a pod nimi jeszcze taki kawał otynkowany), więc musiałam się mocno poskładać, żeby zrobić takie foto od przodu :) tematyka podejrzana, dziwna i niejednoznaczna, ale na pewno intrygująca :)



niedziela, 16 marca 2008

Keine Grenzen jako rzekła Brzydula yyy Złośnica ;-)

Jako się rzekło, zarówno nawiązując do poprzedniego posta Złośnicy jako i do przystąpienia PL do Strefy Schengen granice zamarły.

W przenośni i w rzeczywistości, zero szlabanów, zero kontroli, żywej duszy nie uświadczysz. Budki zamknięte na cztery spusty, szyby wybite, ogólny widok jak po przejściu jakiejś zarazy.

Oczywiście fotki nie są w stanie oddać w pełni charakteru miejsca (Korbielów) nawet pomimo wersji B&W, jednak na tyle na ile to możliwe staramy się ten klimat tutaj oddać, może chociaż w drobnym stopniu podzielicie nasze odczucia po looknięciu na te trzy poniższe.

Pozdrawiają Brzydal i Złośnica

p.s. dodam, że popełniliśmy dzisiaj 4 przekroczenia granicy PL-SK :-).




sobota, 15 marca 2008

Chciałam Wam dziś wstawić coś innego, ale jednak podzielę się z Wami tą fotką poniżej. Jak byliśmy w zeszłym roku we Wiedniu, jednego wieczoru zostaliśmy wkręceni na jakąś wiejską zabawę, ze świniakiem, barem i muzyką w stylu małomiasteczkowej potańcówki. Było naprawdę wesoło, tym bardziej, że muzyka grała żwawo, a na bębnach nie grał nikt inny, jak sam generał Jaruzelski! a mówią, że się ukrywa w swoim domu. a on gdzieś na granicy czesko-austriackiej gra szlagiery. oto on w akcji:



poniżej zdjęcie gerenała Jaruzela, wprost z googli. i niech mi ktoś powie, że to nie ten sam facet!

ja tam wiem, że to był on...
możliwe, że jutro wstawimy jakieś fotki z zagranicy ;) chociaż teraz już podobno nie ma granic... keine grenzen, czy jakoś tak ;)
[pisała Zet. Zet jak Złośnica]

piątek, 14 marca 2008

dziś fotki z uczelni

Nasza biblioteka wydziałowa została zinformatyzowana. Nikt nie wierzył, że do tego dojdzie, ale stało się... Szufladki ze skatalogowanymi ksiązkami przestały być potrzebne. Zamawiać należy komputerowo, ale z początku nie bardzo było wiadomo, czy na wydzile jest jakikolwiek działający komputer. Pod spodem dwa odłoszenia, które zapisali zdesperowani i zagubieni studenci. Mnie te komentarze rozwaliły :) (na powiększeniu na pewno będzie widać. powinny działać pop-up)





W zeszłą środę kiblowałam pod dziekanatem, z pilną potrzebą uzyskania zaświadczenia o studiowaniu. Kiblowanie nie miało sensu, bo dziekanaty w środy są absolutnie nieczynne. Z desperacji siedziałam przed drzwiami i gapiłam się na gablotki. Pośród dziesiątków świstków, ogłoszeń, obwieszczeń i ponagleń, na samym dole gabloty w rogu przycupnęła ta kartka:



Nie uważacie, że to w jakiś sposób poruszające? Że coś takiego znalazło dla siebie kawałek miejsca w najwazniejszej galbotce na największym wydziale UŚia? Uśmiechaliście się już dzisiaj? [pisała Złośnica]

czwartek, 13 marca 2008

Fotostory - grzanie kota

Co najlepiej robić w taką paskudną mokrą pogodę jak dziś? Kot wie :) kominek + kaloryferek.




Grzeje jeden boczek... (ale się spłaszczył!)

Grzeje drugi boczek... :) (nieco zwisa)


ehh... takiemu to dobrze! niebawem wstawię kota, który "siedzi na kompie". i kota, który leży na kompie ;) .

Troszkę fotek wyjazdowych...



To tak na dobry początek ;) dziś trzynastego (!), więc nie będę się ograniczać dziwnością fotek. tym bardziej, że najbardziej lubię dziwne fotki (Brzydal woli te piękne i artystyczne ;) )

To foto powyżej, to z Polski północnej. zrobione 4 lata temu, gdy pierwszy raz razem mknęliśmy nad morze (jeszcze zieloną limuzyną ;) ).


A poniżej - aby trzymać się tematu zdjęcia pierwszego... Pewien pomnik z Pragi (majówka 2007)






Tak wygląda z przodu, jego symbolika ma uzmysławiać nam, że nawet młodemu człowiekowi śmierć siedzi niemal na plecach. ale oto widok pomnika z tyłu (to chyba dowód, że to młody człowiek ;) )





Uroczo ;) pani przewodnik mówiła, że pogłasianie przynosi szczęście ;) nie pamiętam, czy się skusiłam. Brzydal pewnie nie ;)

Na koniec, jedno z naszych ulubionych zdjęć. do Debreczyna na Węgrzech pojechaliśmy z naszej miejscowości autobusem miejsco-podmiejskim. wyglądał dokładnie tak, jak te Ikarusy, którymi pomykam do Katowic. Na jednej z uliczek był sklep z ciuchami, a szyld miał taki:







w wolnym tłumaczeniu to zabawki, ciuchy, torebki... węgierski to strasznie dziwny język. trzeba uważać, żeby zamiast "na zdrowie" nie powiedzieć "na całą twoją dupę" ;), oba te zdania różni w sumie jedna głoska ;).
ciekawe, kaj wylądujemy w tym roku... [pisała Złośniczka]

środa, 12 marca 2008

Z cyklu Brzydala talenty męczyły ...


Marne początki ;-)


Motylek


Mandarynki


Spadzik wodny w Brennej ??? hmmm


Mroczne w Sosnowcu


Dźwig zza okna


Spodek nielatający

Duchi jakieś :-)


Kopalniane Myslo

Wspólne wyjazdy

Lomnicky Scit, stacja pośrednia


Taką łupinką jedzie się ze stacji pośredniej na samą górę, ostatni odcinek to jak jazda windą, prawie pionowo :-)


Lomnicky Scit, górna stacja, 2634 m.n.p.m.


Lomnicky Scit, koniec zwiedzania, zjazd na dół, końca nie widaćććććććć :-)

-------------------------------------------------------------------------------------------------


Wiatraczki ustrzelone przez Brzydala :-)


Wydmy z oddali, też Brzydal popełnił, na wakacjach zresztą :-)


Imprezowo, po ciężkim wakacyjno-urlopowym dniu :-)

-------------------------------------------------------------------------------------------------


Krupóweczki by night and Sylwester :-)


Kościółek w Zakopanem