wtorek, 30 września 2008

fiefiurka

czarna wiewiórka, która na pewno nieraz przekraczała zieloną granicę
o co kaman?na Małysza
grrrr
podoba mi się to drzewo ;)...
...i to tez.
co biega i hasa po polach i lasach ;) albo po cieszynskiej starówce.
Złośnica

niedziela, 28 września 2008

Cieszyn (niespodziewanie)

ku mojej radości niespodziewane wylądowaliśmy dziś z Brzydalem w pięknym Cieszynie. uwielbiam to miasto!

przywitało nas pytanie o duchowym zabarwieniu ;)...

"pod niebem pełnym cudów / nieruchomieję z nudów..." (Raz Dwa Trzy, piosenka ze śniezki dźwiękowej do "Szczęśliwego Nowego Jorku". skojarzyło mi się...) "właśnie pod takim niebem / wciąż nie wiem czego nie wiem".
światło-cień, cień-światło
"ulicami przechadza się apostoł Jan..." ("Babilon" Nohavicy)

rykowisko-rózowisko!
jak wiadomo, nie ma granic ;) ale to u czechów Brzydal kupuje ulubione piwo, a ja ulubione suszone owoce i czekoladę studencką :) i ten piękny czeski język, ach! :D
tak właśnie czułam, ze ktoś nas obserwuje... a to jakiś czarny Filemon... ;)
i nie tylko Filemon, tu była cała wyblakła ekipa z Hałabałą na czele.

piękny, piękny Cieszyn. ma cudowny urok granicznego miasta. jak juz nauczę się czeskiego, to zainstaluję się tam na dłuzej :)
pozdrawiam
Złośniczka

sobota, 27 września 2008

Ladislav :-*

Kto: Ladislav w nowym składzie
Gdzie: Mysłowice, sklep płytowy "18"

to kolejny z serii niezwykłych koncertów dla kilkunastu osób. n i g d z i e nie ma takiej atmosfery na koncertach, jak w "18". jestem przeszczęśliwa, że mogę w tym uczestniczyć co jakiś czas :)

było kilka nowych piosenek... większość już znanych, ale część w nowych wersjach, w tym kolejna wersja genialnego "fana elvisa", odświeżone "mokre wycieraczki"... to cudowne, ze po tylu miesiącach znów słuchałam Marka na zywo :)

od kiedy wyszłam ze sklepu słyszę gdzieś w głowie jeden tylko kawałek: "coś co wreszcie mam / to nasz / odnaleziony świat..."
za dużo myślę teraz o tym, jak ważny był dla mnie ten jeden zespół........................
cudowny, cudowny muzyczny wieczór :-* kolejny za tydzień w niedzielę...
Złośnica.

piątek, 26 września 2008

Odkrywamy nasze skromne osoby ;-]

Tak, to właśnie dziś, to właśnie w tej godzinie, minucie, sekundzie dowiecie się kim jesteśmy i z kim macie do czynienia ;-]
Ogólnie rzecz biorąc blog ten miał mieć charakter bardzo tajemniczy, anonimowy itp itd. Ale jakoś nam się odwidziało, tzn. konkretnie mnie się odwidziało i wstawiam nasze fotki.













Uwaga,














Achtung,















Wnimanje
















Atention,























JUŻ ;-]




Oto Złośnica

Oto, Brzydal czyli JA


Dziękuję za uwagę

Brz

Rubel - kolaż

moje psie maleństwo :) jak chce coś wysępić, to robi taką właśnie minę i siada na tylnich łapach, udając susła, a może pieska preriowego... najgorsze jest to, że Rubel jest przy tym bardzo skuteczny - zawsze coś wysępi, bo nikt nie moze mu się oprzeć. wielokrotne powtarzanie bynajmniej nie zmniejsza porazającego efektu tej czynności ;)


wygląda to tak, ze podchodzi, patrzy w oczy, siada, po chwili podnosi przednie łapy, strzela miny (zob. wyzej), a jak zaczynam się śmiać, to podskakuje z tych tylnich łap ;)
psisko-kundlisko... :-*
moj starszy pies tak nie potrafi.
Pozdrawiam
Złośnica

To ja dorzucam jeszcze jedno foto, Ruble - prawie kaskader, który w bardzo trudnych warunkach, bo na kanapie wykonywał bezbłędnie w/w numer z siadaniem na tylnych łapach ;-).

Brz.

wtorek, 23 września 2008

sezon teatralny uważam za otwarty!!!!

3 dni, 3 genialne sztuki. sezon się zaczął i to z hukiem! cudownie.

Niedziela
"Kolega Mela Gibsona". Teatr Korez. Tekst: Tomasz Jachimek. Na scenie: Mirosław Neinert. Brzydal widział pierwszy raz, ja - drugi, ale powtórzenia wcale nie umniejszają wrażenia ;)

Poniedziałek.
"Krzyk wg Jacka Kaczmarskiego" Teatr Rozrywki w Chorzowie. Nigdy nie przepadałam za Kaczmarskim, ale jak wiadomo przepadam za spektaklami muzycznymi. Na scenie tłum, wielu aktorów i niesamowity zespół tancerzy. Spektakl przeraża, wywołuje najprawdziwszą grozę. Człowiek jak trybik jak maszyna, jako masa, kiedy indziej jako jednostka, jako obserwator, jako uczestnik... Spektakl naszpikowany historią, aluzjami, odniesieniami do sztuki. Upiorne, bolesne, wstrząsające. Świetny Marian Florek, super Izabela Malik, Elżbieta Okupska, Maria Meyer, Dominik Koralewski, Marcin Rychcik, Jacenty Jędrusik, Marta Tadla... szarość, czerwień, czerń i krzyk.




Wtorek
"Pomalu, a jeszcze raz!" Teatr Rozrywki w Chorzowie. Mała Scena. Sztuka napisana przez Igora Sebo, Słowaka mieszkającego w Pradze (jeden z artystów przez którego zapisałam się na czeski :)). gdy na jednym z zagraniczych festiwali poznał Meyer i Okupską, chyba juz wiedział, ze coś razem zagrają ;) sztukę "Pomalu, a jeszcze raz!" napisał specjalnie dla siebie, Maryni, Roberta i Eli. to szalenie zabawna opowieść o teatrze w teatrze, o spotkaniu Polaków z obcokrajowcem, o wzajemnych damsko-męskich wyrzutach, o nas i o nich :). do tego kilka mniej lub bardziej wzruszających piosenek, humor sytuacyjny i... polsko-czeski :).

To byly 3 cudowne dni podporządkowane tylko teatrowi :) na widowni czułam się jak gwiazda filmowa ;) ja już tak mam, że jak grają na scenie, to ja nie widzę tych dziesiątek osób dookoła mnie. ktoś gdzieś pisał, że człowiek obcujący z każdą możliwą sztuką jest cholernie samotny, z muzyką czy z teatrem. nawet jak po spektaklu chcę z kimś pogadać o tym, co się działo przed oczami, to się nie da.
Polecam wszystkie trzy sztuki, szczególnie "Krzyk"... Dlaczego? Oczywiście nie umiem o tym mówić ;)
Złośnica
------------------------------------------------
WSZYSTKIE FOTKI Z GOOGLI, A NIE MOJE :)

środa, 17 września 2008

podaruj mi trochę słońca :)

Pogoda jest straszliwa ;) od 3 dni siąpi z nieba jakieś niesprecyzowane dziadostwo. ale humor mam dobry, zdaję sobie sprawę, że te wakacje były najcudowniejszymi w mym 23-letnim życiu. zamiast się dołować pogodą i wizją powrotu na uczelnię, raduję oczy zdjęciami miejsc, w których w tym roku atakowało mnie słońce :) + cieszę się szalenie, że zapisałam się już na kurs czeskiego.

na blogu więc... zdjęcia ze słonecznych miejsc.

1. Ouranopolis2. Alanya
3. Tesaloniki
sunshine trzeba mieć we łbie, a nie za oknem ;)
zł.

poniedziałek, 15 września 2008

głupoty z telefonu...

nie zawsze mam ze sobą aparat, nie zawsze zdązę po niego pójść do pokoju... mój aparat w telefonie to jakieś maleństwo, ale czasem się przydaje.

na przykład dzisiaj Dolar bardzo pięknie zwisał ;) psy ogólnie są podłamane remontem w domu. wiedzą, ze nie będą już mogły przesiadywać na kuchennym oknie. załamka.

a to z sobotniego wypadku na pocztę, której nie trawię, bo są niemiłe panie i nic nie mozna załatwić. za szybą stoi ich nowoczesny sprzęt ;) a drukarce - jak widać - tkwi kartka. niestety nie widac, jaki napis na niej widnieje. musicie uwierzyc, ze pisało na niej: NIE RUSZAĆ, BO URWE COKOLWIEK. uroczo ;)
zasady naliczania cen w pewnej firmie (bardzo zyciowe) :D
a to jeden z kotów Belzebuba, przeciąganie po udanej drzemce na VW.
a to sposób na to, aby muzyka wypełniła wydział na Placu Sejmu Śląskiego :) pamiętam, że grał REM z płytą Reveal. grało az miło. i jak wiadomo, nie zostałam wywalona z uczelni ;)
te słabe foteczki telefoniczne były robione od czerwca tego roku. po prostu dzisiaj blutufem wysłałam je na kompa.
przyszły weekend będzie szalenie teatralny, ale o tym w swoim czasie :) już się cieszę na to, co nas czeka.
a po tym weekendzie zostały mi płyty Julii Marcell i zespołu Kawałek Kulki. poznaję i próbuję się przekonać.
słyszeliście, że w Zakopcu spadł dziś śnieg?
Pozdrawiam, Złośnica

niedziela, 14 września 2008

przedmioty

ponoć człowieka określają rzeczy, którymi się otacza. no to macie poniżej Brzydala i Złośnicę odzwierciedlonych za pomocą przedmiotów codziennego użytku :) na początek...
... Pan Czaszeczka i różowy kwiecisty pendrajw :)

+ Nokia (jedyna słuszna marka dla Brzydala) i SonyEricsson (jedyny słuszny dla Złośnicy)

jak nam jeszcze coś wpadnie, to dorzucimy :D
ps. a rózowego pena dostałam od Brzydala kilka dni temu, uwielbiam takie prezenty bez powodu i bez okazji :) Złośnica

środa, 10 września 2008

niedługo koncert Marka Jałowieckiego

Koncert Marka "Dżałówy" Jałowieckiego :) już 5 października!


dla kogo taki koncert? dla fanów zjawiskowych "singer-songwriterów". dla tych, którzy lubią zestaw facet+gitara. dla tych, dla których słowa są tak samo ważne, jak muzyka.
Brzydal powiedział, że ze mną pójdzie (hurra!) :) pewnie będzie trochę znajomych :) miło :)
Złośnica

niedziela, 7 września 2008

kraków

właśnie wróciliśmy z krakowa. cudowny, cudowny weekend :) z cudownego weekendu wstawiam tylko jedno, ale znaczące, zdjęcie...

trochę sie nam przedziurawił tłumik ;) jedyne, co moglismy zrobić, to go ostatecznie urwać (inaczej pewnie sam by się urwał gdzieś na trasie przez olkusz). głośno jak diabli, śmiechu po pachy, wyjazd baaaardzo udany.

pozdrawiam

radosna złośnica, brzydala oblubienica... :D

środa, 3 września 2008

toruń-ciechocinek

4 dni, duzo wrazen. Ciechocinek - Toruń, ostatni weekend sierpnia.


Z tajniackiego tarasiku widokowego


z wysokiej wiezy


pomnik 1: psiak

pomnik 2: Kargul i Pawlak, plus moje nowe okulary a'la kierowca tira

pomnik 3: osioł

Radio Maryja w słuzbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. zastaliśmy zamkniętą na głucho metalową bramę. na szczęscie nie zostaliśmy poszczuci psami za robienie zdjęć.

"Kto pomyślał tę przepaść i odrzucił w górę!" (Julian Przyboś). słowem - gotyk na dotyk ;)


Teatr Baj Pomorski

Najfajniejsza fontanna w okolicy!

mozna podejść Bardzo Blisko :) właściwie mozna wejść na nią, o ile ktoś nie boi się pokąsania przez wyskakujące znienacka wodne gejzerki ;)

wieczorem, Kopernik pilnuje starówki... wcześniejsze zdjęcia z góry są właśnie z tej wiezy.



zrobiliśmy tez zdjęcie temu misiu...

perełka architektury i urbanistyki :) genialne!

zaden Polak nie powinien sie przyznawac, ze nie wie, co to jest tężnia... tutaj: ta najkrótsza. widziałam je nie pierwszy raz, ale wrazenie zawsze ogromne :)

a tu najdłuzsza, ma ponad kilometr dlugosci. na średnią wleźliśmy, na samą górę.

Jaś i Małgosia

teatr-amfi ;)

czarny rycerz :)

prześliczne "brzydkie kaczątko" :)

nasz przewodnik miejscowy :* zabrał nas nawet na 710 kilometr Wisły. sliczny zakątek!

na koniec kilka murowo-filmowych mądrości znad Wisły. nawet zaczaił się tam słownie moj ukochany Janusz Głowacki.







warto było przedluzyć ten uroczy weekend o jeszcze jeden dzień. na koniec kilka rad.

1. uwaga na torunskie pierogi z salami, strasznie france są słone ;)

2. najlepsze pierniki są na ulicy Żeglarskiej, ale nie w strasznych firmowych sklepach, których jest mnóstwo i które sprzedają to samo, co jest w realach ;)... pierniki tylko na Żeglarskiej!!!

3. w Ciechocinku należy uważać na rozochocine emerytki ;) zarywały Brzydala jak się oddaliłam, a pamiętały chyba jeszcze wojny perskie...

4. jak ktos jedzie na jeden dzien do Torunia, to zostanie mu tylko niedosyt ;) jak coś to od razu planujcie 2, 3 dni i to intensywnego łazenia :)

5. i uwazajcie w Ciechocinku, drogie kolezanki... wszak to tam Maxi Kaz rusza na łowy :D grasuje tam tez nasz miejscowy przewodnik, ktoremu serdecznie dziękujemy za opiekę, świetne lokum i cierpliwosc :))


Złośnica