wtorek, 28 października 2008

SP 4 szuka nauczycielki

zniknęła MAŁGORZATA RADZIWOŁEK, wieloletnia nauczycielka z mojej podstawówki, bardzo długo była vicedyrektorką. zaginęła na odcinku kilkuset metrów, bez zadnych dokumentów. sprawa stoi w miejscu. rozglądajcie się.

Złośnica

poniedziałek, 27 października 2008

zbliza się... ;)

dynia z zeszłego roku. obecnie w sklepach są same brzydkie. albo zrobię z takiej, którą wychodoaliśmy w ogrodku, albo w ogole nie będę robic. jak wiecie, nastroj mi sie posypał z przyczyn rozmaitych.
ale nie jest najgorzej, Brzydal jest dla mnie milutki, no i byłam juz na wloskim, kurs jest super. oczywiscie w wakacje chcialabym leciec do wloch ;) już nie Rzym, tylko Padwa, Siena, Werona, Neapol... jeszcze tylko 8 miesięcy do wakacji (do obrony! szit szit szit!). póki co MARZE o ŚNIEZNEJ ZIMIE, o dwoch metrach białego puchu, godzinach białego szaleństwa. szczególnie po 27 grudnia ;).
pzdr. złosnica

sobota, 18 października 2008

nie mogę się doczekać... :)

Nie mogę się doczekać...

- dziś: Mumio

- we wtorek: Czesław Mozil

- w środę: kurs włoskiego

- za 41 dni: koncert Nohavicy

- za 69 dni: jedziemy na tydzień na deskę

taaaak to piękne niebieskie coś to moja deska. mercedes wśród Burtonów ;) chyba powinnam zacząć tańczyć rytualne tańce w intencji śnieznej zimy ;). (to czerwone to oczywiście spód deski).

uwielbiam mieć takie właśnie plany. z Brzydalem oczywiście. Złośnica.

wtorek, 14 października 2008

na wsi

spędziliśmy bardzo miłą niedzielę w Centrum Zarządzania Światem (najmniejszej chyba wsi w polsce, w domku kupionym przez tatę złośnicy 30 lat temu). najfajniejsze było to, ze nauczyłam się jeździć na motorze :) ale sesja z krową też była super. ponizej dowody na sesję z krową ;)



na wsi jest super... jeździlam tam z najwazniejszymi dla mnie osobami :)

jutro wracam na basen, nie mogę juz wytrzymać bez pływania. zapraszam na wspólne pluskanie ;)

Złośnica

piątek, 10 października 2008

bestia!

teraz pokazę Wam, jak zmienia się łagodny piesek w Bestię...

to jest łagodny piesek... pod wpływem misia...
... pod wpłwem misia przeradza się w Bestię!
okazało się, ze Bestii nie chodziło o misia, to była tylko chwilowa zabawa (w mordowanie misia)... chodziło o starego lizaka, który od kilku miesięc leżał między miśkami na półce. lizaka dostałam kiedyś od Spider-mamy, wielkie lizakowe czerwone serce :) pies był zachwycony.
i tak oto Bestia złagodniała.

jak to odpakować...?


moje słodkie maleństwo :)

a jaki szczęśliwy!



i to tyle :) oczywiscie wszystko na moim łózku, które jest teraz całe w poodbijane czerwone połówki serca, których nie mogłam oderwać od frottowego prześcieradła. nie zjadł ich, tylko lizał (tak bywa z lizakami ;) ).
Złośnica

czwartek, 9 października 2008

różowa mgła

różowa mgła i zapach palonych liści oznaczają tylko jedno - jesień w pełni. w odpowiedniej chwili chwyciłam aparat.

obecnie czekam na zamówione kalosze w kratkę. złota polska jesień pewnie szybko zmieni się w burą polską pluchę ;)

Zł.

wtorek, 7 października 2008

sekrety damskiej torebki

pojechałam na zajęcia po to, zeby na miejscu dowiedziec się, ze dziś są godziny dziekańskie, o czym powiadomiła mnie pani szatniarka ;) ale załatwiłam co nieco na mieście, więc git.
wracając z Katowic w lekkiej mzawce czułam, że moja wieka torebka jest dziwnie cięzka. tak się namęczyłam z tachaniem tego pojemnego potwora, że postanowilam w domu udokumentowac jego zawartość:


co jest z tego najwazniejsze? trudno zdecydować... możeeeee.......

- mój nowiutki piękny telefon (biały po prawej) i nowe telefonowe ubranko z owieczką (brązowe obok),

-śliczny różowy odtwarzacz, piękny prezent od mojego taty (na dole, pokrowiec w kwiatki, do niego doczepiony jest pendrajw od Brzydala) cacko ma 8 giga, wreszcie nie muszę się muzycznie ograniczać!

-turecki portfel sprzed hmmm... 5 lat? baza dokumentów, znizkowych kart na kawę, plastrów... zielony żółw na klucze, kupiony od Murzyna na Piazza Navona.

-ksiązka do czytania w razie nudy, tym razem British muzeum w posadach drży,

-świezo kupiony słownik polsko-czeski, czesko-polski, do nauki, która juz niebawem,

-chustka w kratkę i parasol, zabezpieczenie przez skutkami załamań pogody,

-truskawkowe chusteczki (jedyne słuszne), krople, tabletki, tararara...

-dwa błyszczyki, jeden z body shopu od przyjaciolki, jeden sally hansen ze stanów do zadan specjalnych (zaliczenia wpisy egzaminy randki ;) koncerty spektakle spotkania), składane lusterko ze szczotką, niezbędne! brzowskiwiowe orbitki.

-uczelniane: sztywne etui na kilka kartek, index (wpis na 9 semestr, hoho), pióro inoxcrom (irydowa stalówka, jedyna słuszna, fioletowe naboje, jedynie słuszne ;) ),

-na koniec piękny ciemnoniebieski bratek, którego zobaczyłam w kwiaciarni i od razu wiedziałam, ze muszę kupić go babci, która właśnie jest u nas.

tak obładowana wracałam z Katowic, targana niewidocznym deszczykiem, męcząc się i przewracając oczami pod cięzarem słownika i coli, dla ukojenia słuchając Nohavicy. zastwnowię się nad ograniczeniem ilości noszonych przedmiotów, może na początek zrezygnuję ze słownika ;)

3majcie się :)

Złośnica

poniedziałek, 6 października 2008

ostatni wieczór wakacji

Na wczorajszym koncercie Marka było absolutnie genialnie. Było strasznie duzo ludzi, zagrał bardzo bardzo duzo piosenek. Cudowna przyjazna atmosfera. Nie spodziewałam się tak rewelacyjnego wieczoru :) nawet Brzydal tylko dwa razy przewracał oczami ;) ooooch, było bosko...
wiecie, dzisiaj ostatni dzień naszych nieprzyzwoicie długich wakacji. tak wiele się działo w ciągu ostatnich trzech-czterech miesięcy, że teraz przed oczami bardzo szybko migają mi rozmaite obrazy z kilkunastu dalekich i bliskich miejsc, w których było mi dane postawić swoje trampki i w których cieszyłam oczy niemal kazdym obrazem. tyle wrazen, tyle zdarzen, poznanych ludzi, przegadanych wieczorow i nocy! i te migawki w głowie, jak na przyspieszonym filmie, twarze, głosy, zapachy...

jutro wracam do moich kochanych katowic. sklepy, kina i teatry, koncerty, przeglądy i festiwale, kawiarnie, moje kochane wielkie miasto.

Złośnica

niedziela, 5 października 2008

can you handle the taste?

Dr Pepper w sosnowieckim Realu? dopiero teraz poczułam, ze jesteśmy w Unii ;) historyczna chwila ;) brat przynosi mi puszki z tym napojem bogów ;) rewelacja. mozliwe, ze to jakaś pomyłka, bo zgrzewka puszek stoi... gdzieś na dziale z kawą.+ nasze nowe maluchy :)...
dziś koncert Dż :)
niedługo Yach Film Festiwal i przegląd filmów Kusturcy, oba w Rialcie. cudnie :)

Złośnica