sobota, 31 stycznia 2009

aaa!!! MYYYYYYSZ!

ile razy moja mama uciekała z wrzaskiem w dzikim popłochu na widok małej myszki... więc wczoraj, gdy powiedzialam, ze Brzydal przyniósł dla mnie mysz, mama zbladła. na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach (i myszach).

rózowe psy będą miały towarzystwo ;) dziękuję, Brz ;)

dziś u nas wielka impreza. koniec stycznia jest u mnie w domu istnym świętem wodników. zaraz pędzę robić wielki kiczowaty kolorowy tort ;) WODNIKI GÓRĄ!

Złośnica

piątek, 30 stycznia 2009

los kwiatos

dostałam od rodziców.
Złośnica

wtorek, 27 stycznia 2009

kot-non-stop

oto historia o tym...
że...
że pudełko
nigdy nie jest za małe :)
a tutaj zagadka dla spostrzegawczych.
ZNAJDŹ TRZY RÓŻNICE :)))))


Z.

niedziela, 25 stycznia 2009

chłodek

po czym poznać, ze wciąz jest chłodno?

gołębie siedzą takie napompowane ;)

Złośnica

wtorek, 20 stycznia 2009

wspominamy Berlin

wspominam Berlin wraz ze Spider-mamą. jak to mozliwe, ze ona miała w sylwestra bardziej słoneczną pogodę, niz ja w którąś majówkę ;)?
chętnie tam jeszcze kiedyś pojadę. wtedy będę miała czas, żeby postać pare godzin w kolejce do wjazdu na wiezę telewizyjną :) niestety nie udało mi się to podczas pierwszej wizyty, ale wszystko przede mną :).


ucząc się na jutro 500 zwrotów z włoskiego, marzę o wyjeździe w te wakacje. ciekawe, co na to Brzydal...

Złośnica

poniedziałek, 19 stycznia 2009

dog can sing

jak juz pisałam przed weekendem, w nieco wcześniejszym prezencie urodzinowym dostałam od rodziców nowy komputer. jestem nim zachwycona, jest piękny, działa z prędkością rakiety NASA, poza tym ma ogrrrrrromniasty dysk, więc przez najblizszy rok nie mam zamiaru się ograniczać jeśli chodzi o gromadzenie muzyki i zdjęć :).
ci czytelnicy, którzy znają mnie blizej, wiedzą, że mam ogromną potrzebę personalizacji wszystkiego, co mam. dokładnie taki sam komputer kupił tego samego dnia moj Starszy Brat Ka, a dzień później dokładnie taki sam komputer kupił sobie Brzydal. mamy więc identyczne trojaczki, ale tylko mojego strzegą na biurku... dwa bardzo groźne śpiewające psy ;) nota bene prezent od Brzydala. wiem, ze trudno byłoby znaleźć dziwniejsze głośniki, ale to silniejsze ode mnie ;) wobec czegoś tak uroczo kiczowatego czuję się zupełnie bezradna!


oczywiście psy normalnie stoją po bokach kompa gdzieś na wysokości matrycy, ale tu ewidentnie chciały zapozować do zdjęcia ;) mam nadzieję, że Enzo, Badzielec i Igor (znajome blogujące psy) będą ukontentowane ;) całej sfory (psów i mnie) pilnuje kot, obok biurka zainstalowałam mu pudełko, z którego prawie nie wyłazi od tygodnia. jest zachwycony, choć nie rozumie, dlaczego nie chcę żeby kładł się na mojej czarnej, błyszczącej, nieskalanej futrem toshibie ;).
a to dowód na to, ze kot nie jest dyskryminowany :) mam go zawsze pod ręką, a kazdy wie, ze koty działają antystresowo :) trochę się wylewa z pudełka, hmmm...


dog can sing, nie ma co ukrywać :)

wracam do nauki włoskiego. jak dobrze pójdzie, do środy będę umieć ok. 500 zwrotów :) buonanotte!

piątek, 16 stycznia 2009

poślizg!

drodzy czytelnicy, mamy niezły poślizg jeśli chodzi o dbanie o naszego fotobloga. wszystko to przez informatyczne zawirowania, kompowe roszady i ogólny brak czasu... ale obiecuje niedługo wstawić zdjęcia naszych... trojaczków ;) idzie weekend, obiecuję nadrobić. mamy kompy, mamy net, wszystko wróci do normy.

poza tym trochę czasu zajął mi Katowicki Karnawał Komedii. jeszcze trwa, ale nie wiem, czy jeszcze na coś pójdę. do tego testy z włoskiego, kolos na uczelni, Brzydal też miał sporo swoich spraw...
zima wróciła. za oknem tak biało, ze az miło! szkoda ze jestem chora, góry odpadają...

ponizej zdjęcie dla fanów Kacpra. to włochate to jego brzuszek, a nie moja futrzana torba, choć te dwie rzeczy są do siebie łudząco podobne ;)

zyczę miłego weekendu, w imieniu swium złośniczym i brzydalowym.
zł.

piątek, 9 stycznia 2009

yeti w katowicach

widziałam dziś w katowicach najprawdziwsze Yeti. na przystanku, chyba czekał na autobus, ale nie wsiadł do tego co ja (moze bał się konkurencji ;) )a to jest koksiak :) jeśli ktoś nigdy nie był w katowicach, gdy temperatura spada poniżej 10 stopni na minusie, pewnie nie widział koksiaka. zazwyczaj stoją dwa na rynku, na przystanku tramwajowym. zawsze są chętni, zeby się przy nich ogrzać. dla mnie to przede wszystkim fascynujący widok i charakterystyczny zapach. świetnie wygląda katowicki rynek o 6, 7 rano zimą, tonący w mroźnej szarości z takimi dwoma migoczącymi źródłami ciepła :) a tu późne popołudnie, w tle aleja korfantego, nawet widać światła spodka.


od dziś zaczyna się bardzo teatralny tydzień, ze wzgledu na II Katowicki Karnawał Komedii. nie zdziwcie się więc, jeśli będę codziennie pisać, ze idę do teatru ;) mam redakcyjną misję do spełnienia :D nie wiem, jak Brzydal ze mną wytrzyma najblizsze 8 dni, wiec trzymajcie za niego kciuki. i trzymajcie tez, zebym wyglądała i postępowała profesjonalnie :)))
pozdrawiam
Złośniczka

niedziela, 4 stycznia 2009

bal maskowy

jak wiecie, sylwestra spedziliśmy na balu maskowym ;) oboje nocą na stoku mieliśmy nowe maski z mikrofibry :D ja pod kolor kasku, a Brzydal pod kolor charakteru ;) w dodatku Brzydalowa maska miała część ustną w stylu Lorda Vadera. polecamy tym, którym 15-stopniowy mróz trochę szczypie policzki. a kask uważam za coś zupełnie obowiązkowego. moj jest jednym z najlzejszych na rynku, a daje ogromne poczucie bezpieczenstwa. mam go pierwszy sezon, ale juz wiem, ze bez niego na zaden stok nie wyjdę. w swoje umiejętności wierzę, ale w cudze mocno wątpię, a nie mam zamiaru płacić zdrowiem za czyjąś głupotę. znow w tym roku widzialam wypadek na stoku, brrr. jeśli jeździcie - K U P C I E K A S K!!!! juz spokojnie 1/3 osob na stoku szaleje w kaskach. krzepiące. czekam, az będzie to obowiązkowe jak w austrii.
a, my nie chodzimy tak na codzien w takiej sexy bieliznie ;) to tez taka wersja stokowa... ;) gogle tez musialam w nagłym trybie kupic na miejscu... moje poprzednie ukochane gogelki rozszczelniły się po prawie 20 latach posługi (tak, od tylu lat zima kojarzy mi się tylko z wyciągami ;) )...



Tu BRZ nadaje.

Tak jak ZŁ. napisała po maskach i kaskach widać doskonale i niestety kto tu jest Brzydal ;-( i na szczęście kto jest Złośnica :-). Nawet górna linia gogli oddaje ten fakt idealnie. Co do bezpieczeństwa na stoku pod kaskami podpisuje się wszystkimi kończynami jakie mam. Osobiście raz zaliczyłem spotkanie z uczącym się snowboardzistą, na szczęście skończyło się na otarciu narty, wiązanie dało radę i odparło atak niewprawionego deskarza. Teraz czekam na przeceny i też rozglądam się za jakąś łupiną na mą głowę ;-).


=========================================================
ale wróćmy do rzeczywistości. wczoraj mojej babci zginęła bułeczka z masłem. anonimowo dostaliśmy zdjęcie głównego podejrzanego, hmmm :)

poza tym na mojej ulicy wybuchła stacja gazu. oświadczenie: nie mamy z tym nic wspolnego ;).
Złośnica

sobota, 3 stycznia 2009

Sylwestrowo - Noworocznie

Chciałem z tego miejsca bardzo serdecznie powitać, a także pozdrowić wszystkich Bloggerów zaglądających do nas. Życzyć Wam w Nowym Roku szczęścia, zdrówka i powodzonka.

To tak w kwestii wstępu. Widzę, że Złośnica się opuszcza jeśli chodzi o relacje z wyjazdu, dlatego też ja się wybiję przed szereg i takie podsumowanie zapoczątkuję. Może rozpocznę z bardziej technicznego punktu widzenia.

A mianowicie droga z Katowic do Białki zajęła nam ze 3,5 h co w okresie wzmożonego ruchu w tamte rejony uważam za nasz sukces, mój jako kierownika, Złośnicy jako nawigatora, nawigacji, pilota* (niepotrzebne skreślić ;-) ). Dzięki Zł :-*.

Drogę z powrotem uważam za jeszcze większy sukces, gdyż Zakopianka do Kraka stała podobno 7-9 godzin, natomiast my do centrum zarządzania Śląskiem dotarliśmy w 3,5 h. Nieocenionym pomocnikiem po raz kolejny okazała się Złośnica uzbrojona w mapę, a także pokładowe CB, na które początkowo Złośnica patrzyła krzywo, do momentu kiedy śmigaliśmy bocznymi drogami omijając korki giganty.

Koniec tych technicznych pierdół, przejdźmy do rzeczy. A mianowicie, pobyt uważam za udany, kwatera w iście góralskim stylu, zlokalizowana bliziutko Kotelnicy, z buta narciarskiego mieliśmy 5, 10 minut na stok.





W chwilach oddechu od białego szaleństwa, w celu ominięcia zakopianki i permanentnego korka zwiedzaliśmy okoliczne drogi, podziwiając przy okazji piękne widoki.

Oto zagramanica, czyli Jurgów strona Słowacka


I Zakopiańska Jaszczurówka


Na koniec, ku przestrodze, w razie gdybyście wybierali się w góry.

PAMIĘTAJCIE !!!


Z góralskim pozdrowieniem noworocznym. HEJJJ.

BRZ.
===========================================================
Pisze Złośnica :) nie wierzę, ze Brzydal sam napisał takiego wielkiego posta! chyba dlatego, ze chciał się pochwalić zdjęciami ;) ale ładne Ci wyszły chłopczyku, ładne ;) ponizej moje skromne co-nieco ;) kto powiedział, ze zachowy słońca są najpiękniejsze nad morzem? zobaczcie zachód w wysokich górach.


a tu pod Nosalem mijał nas pies, jak na czworonoga to całkiem nieźle prowadził ;)

noc sylwestrową spędziliśmy oczywiście na stoku. wyciąg był czynny do 4 nad ranem, więc dluzej niz rok temu, ale do 4 nie wytrzymalismy ;) byl piekny pokaz fajerwerkow, dj, impreza na swiezym powietrzu, pochodnie i czerrrrrwony snieg. byl slowacki szampan, zyczenia z obcymi ludzmi, spiewy i ogolna radosc :)

a tu jeszcze świetne ogloszenie z pewnej wypozyczalni sprzetu. mozna sie z niego dowiedziec, kim jest kaskader ;)

poza tym faktycznie bardzo fajnie się podrozowalo. zjechalismy na deskach wiele wiele razy, łącznie 70 km na kilku wyciągach. nie mam nic do CB radia, czasem się nawet odzywam, a wtedy uaktywnia się w eterze kilkunastu panów, zachwyconych ze nagle słychać jakąś "kolezankę", czyli mnie :) dzisiejszy powrot bardzo udany, skoro paszczaki chciały stać po 9 godzin na zakopniance, to prosze bardzo. a my wracalismy pustą niemal drogą :) ...
ehh, poza tym był to fantastyczny romantyczny wyjazd (a fuj fuj, gołąbkowo się nam robi :P ), kwatera super, stok widać z okna, warunki bajeczne, moj snowboard prowadzil się cudownie! Brzydala nie da się na stoku dogonic, tak szaleje, a ja moi drodzy bardzo duzo czasu spędzałam w powietrzu, skacząc z moją piękną deską :) hop siup! ollie!
nie wyobrazam sobie teraz powrotu do normalnosci, uczelni, korekt, tekstow... magisterki? aaa. nie. cisza. po weekendzie. juz planujemy kolejny wyjazd, oby w beskidach trochę dopadało :)
dziękuję Brzydalu, ty wstrętny trolu przez sen gadający, za fantastyczne ferie :*
a jutro wstawię nasze wspolne zdjęcie w nowych kominiarkach, niezbednych podczas jazdy w snieznej burzy ok. godziny 22 :)
pozdrawiam i zyczę wszystkim swietnego roku 09 :)
Złośniczątko