poniedziałek, 27 kwietnia 2009

podtrzymywacz humoru

tak to bywa, jak idzie się z Belzebubem na zakupy. nawet w tak niewinne zakupowo miejsce, jak markety budowlane. cel: wielka donica. mój cel: nie kupować głupot. efekt? na zdjęciu ponizej. nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam! to silniejsze ode mnie. to coś na kształt podtrzymywacza dobrego humoru - jak się już ma dobry, to trzeba o niego dbać;). moja doniczkowa owca będzie teraz siedzieć na drukarce i do mnie zezować. jest przemiła w dotyku. super.
ale zadałam sobie za to ostrą pokutę za te szybkie zakupy ;) postanowilam jednak trochę ogarnąć moją zyciową przestrzeń, bo od czasu, gdy intensywnie pracuję nad mgr, działy się tu straszne rzeczy. uwierzycie, jak powiem, ze miałam w pokoju 7 par butow? ale to foto zrobilam wcześniej, 3 pozostałe pary znalazłam później...

w głowie kilka piosenek. czy to w słowach czy w nutach czają się zwykłe cuda?

wracam do czytania. bez czytania nie ma pisania.

Złośnica

niedziela, 26 kwietnia 2009

"Słowa" - recital w Korezie

od słowa do słowa ta nasza rozmowa się plecie

pomiędzy zdaniami
a my za słowami jesteśmy schowani
i nikt nie chce kropki postawić

długo czekałam na ten recital. a może po prostu czekałam na jakąś teatralną okazję, podczas której Talarczyk byłby naprawdę w centrum uwagi. gdybym tego człowieka nie usłyszała prawie 10 lat temu w bardzo świeżym chorzowskim "Jesus Christ Superstar", kto wie, czy do teraz tak chętnie chodziłabym do naszych cudownych śląskich teatrów (najczęściej więcej niż raz na każdy ze spektakli). i wreszcie mam, Talarczyk najważniejszy, pośrodku sceny, w dodatku we własnych piosenkach (lub tłumaczeniach), a nie w rolach. z nim trzech fantastycznych muzyków, dzięki którym piosenki ze spektakli nabrały nowego charakteru. a na koniec fotka plakatu, który stał w Korezie. chyba wszyscy śmiali się, czytając: "braki wokalne nadrabia charyzmą" ;)).jeden bilet, a emocji cały komplet;). chętnie poszłabym drugi raz...
Złośnica

wtorek, 21 kwietnia 2009

zachód słońca

co tam zachód słońca nad morzem... lepiej zobaczcie, jak słońce zachodzi za pomnikiem ;)Z.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

cyganka

działo się dziś tyle, ze dzisiejszy ranek wydaje mi się potwornie odległy. ale wszystko przebiła cyganka. otóż... idę ulicą Warszawską w Katowicach. dopołudniowy tłum przewala się ulicami. z daleka widzę cygankę, która siedzi na murku niedaleko skrzyżowania z ulicą Szkolną. jestem daleko, ale jestem pewna, że mnie zaczepi. czuję, że z całego tłumu tylko ja ją zainteresuję. idę, spieszę się, idę! mijam cygankę, oczywiście mnie zaczepia i gada jakieś bzdury. jedyne, na co wpadłam, to powiedzieć jej po włosku (własnie wracałam z kursu włoskiego), że nie mówię po polsku. poskutkowało. zdębiała. a ja zdębiałam, jak ona za mną krzyknęła czystą polszczyzną: "hej hej, francuzeczka!" jako że nie zareagowałam (wszak chciałam uchodzić za Włoszkę), ona krzyczała za mną dalej "żabojad! żabojadka!" ludzie patrzą, stoję na światłach i słyszę, jak ona za mną żabojad i żabojad... mam nadzieję, że nie rzuciła na mnie jakiegoś uroku, mątwa jedna. kto by pomyślał, że ona tak biegle po polsku... umarłam. ze śmiechu, trochę ze zdziwienia, trochę też z własnego pomysłu. muszę z niego częściej korzystać, bo wydaje się skuteczny.

a dzień w skrócie wyglądał tak... 8 rano, Idlewild w słuchawkach. lecę na włoski. po włoskim spotykam cygankę, biegnąc do rektoratu na konferencję prasową dot. festiwalu nauki. tamże zupełnie oczarował mnie rektor Uniwersytetu (rozpływa się). później pędem na dworzec, odebrać wracającą z Rzymu przyjaciółkę. złoty osioł. osioł musi być ;) i Blueberry, niedawno odkryte miejsce na Mariackiej. znów pęd na dworzec. tour po sklepach. bieg do autobusu (czy ja wszędzie muszę biec?). chwila w domu. później redakcyjnie na Slumdoga. gdy wracałam do domu, bylo juz ciemno. w tramwaju scena jak z filmu. spało w nim dwóch pijaków, ale spali tak fest, na kamień. co chwilę jednemu z nich w kieszeni dzwoniła komórka: muzyka powazna, najprawdziwsza orkiestra symfoniczna. w ogole wydaje mi się, ze zycie składa się ze scen filmowych. tyle ze z roznych filmow.
jako katowicki akcent dodaję najprawdziwszą łąkę w środku miasta.

drżę przed czwartkiem.

Złośnica

niedziela, 19 kwietnia 2009

na starej fotografii

dziś dwie stare fotki.
bardzo stare, zrobione dziś popołudniu.
Złośnica

sobota, 18 kwietnia 2009

wyszłam tylko na chwilę

od rana siedziałam nad mgr. od wczesnego rana, jak na moje mozliwosci ;) kot grzecznie spał na gorącym parapecie, bo okno przy kompie mam wschodnie, a kota ciepłolubnego. wyszłam z pokoju tylko na chwilę. i co? i to.

przy tym kocie moj komputer wcale nie wygląda na 15 cali ;) a połozył się na książce, trochę spod niego wystaje okładka...
bolą mnie mięśnie przez wczorajszą karuzelę. trzymałam się tak kurczowo, że się w sumie nie dziwię, że bolą ;)
Słucham Rojka. "Lato'76", "Będziesz moim będzie", "W drodze" i "Mój tata generał". poza tym dużo, dużo roboty, planów, prób porządkowania i ustaleń. w pokoju coraz większy bałagan. zawsze tak jest, gdy wpadam w kilkudniowe ciągi bez wolnej chwili. ogólnie super :)
Złośnica

piątek, 17 kwietnia 2009

space loop

muszę Wam to pokazać. byłyśmy dziś z Belzebubem na czymś takim http://www.youtube.com/watch?v=EF3x3doGZaA zupełnie przypadkiem, ale było megagenialnie :) przeostro. emocje, emocje, dajcie mi więcej emocji:)))))!!!!!!!!!!! chodzenie na ekstremalne karuzele jest jedną z rzeczy, którą najlepiej robi się z przyjaciółką, bo faceci nie dają rady:P.

Złośnica

czwartek, 16 kwietnia 2009

spotkanie z Arturem Rojkiem

było bardzo fajnie :) no to fo-to :)

dobry, dobry dzień. zdobyłam numer niezbędny do przeprowadzenia najważniejszego wywiadu:).
Złośnica

środa, 15 kwietnia 2009

ruda

cały dzień w katowicach. zostawiamy bagaz mojej kumpeli w skrytce na dworcu. uwazajcie, skrytki kradną kasę! powolna kawa - costa na stawowej jak na jakimś deptaku:). prezenty. ploty, plany, dumania. 3 godziny w parku kościuszki. dumania, plany, ploty, wspomnienia. jedna wiewiórka, za to cierpliwa modelka. złoty osioł. złoty osioł musi być. bardzo udany dzień. zresztą wczorajszy tez był fantastyczny, ale z wczoraj zdjęcia mam tylko w głowie.

Złośnica

wtorek, 14 kwietnia 2009

cudna kartka wielkanocna + szkocki folk

Święta skończyły się wczoraj, ale i tak mam dla Was jeszcze jeden wielkanocny akcent. to najfajniejsza e-kartka, jaką widziałam w te święta ;) podaję link, bo myślę, że jest aktualna i po świętach:) http://www.care2.com/send/card/6036

a Święta hmm, normalnie. dla mnie zawsze mają smak suszonych włoskich pomidorów. mnóstwo czasu spędziliśmy razem z (tym wstrętnym) Brzydalem, i spokojnie w domu, i na ekstremalnie długaśnym spacerze w Ojcowie. lany poniedziałek (zwyczaj tak samo durny jak prima aprilis) okazał się dla mnie bardzo suchy, nad czym w ogóle nie ubolewałam. nocami w ciszy i spokoju poprawiałam pracę mgr. chyba dopiero teraz zaczyna do mnie przemawiać, choć przede mną jeszcze dużo roboty.

fotki dziś nie będzie, za to dostaliście kartkę ;) mogę też dodać jakąś muzykę. ostatnio kręcą mnie panowie Drever, McCusker i Woomble (ten trzeci od wielu lat). na żywo ich wspolny projekt tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=LaAavTMtwM8 i tutaj (boskie) http://www.youtube.com/watch?v=FvicZxjCrWQ idealne dla fanów muzyki akustycznej, melodyjnej, czerpiącej z dorobku folkowego, gratka dla dziewczyn, które lubią śpiewających panów :)))

Obiecuję jakieś foto w tygodniu.
pozdrawiam
Z.

sobota, 11 kwietnia 2009

wielkanocna mozaika

z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzymy prawdziwie świątecznego nastroju, łaskawego zająca, miłej atmosfery, pięknej pogody i żeby Was gówniarze nie lali wodą w poniedziałek, jak wyjdziecie na spacer;).
skoro w grudniu był collage, teraz też jest. owieczki, pisanki (w tym roku zupełnie inne, bo marmurkowe i świecące metalicznie), rzeżuszka i najnowsze kwiatki z ogrodu. wszystkiego dobrego.my.

wtorek, 7 kwietnia 2009

spotkanie z Kazimierzem Kutzem

dzisiejsze spotkanie z Kutzem było bardzo udane :) atmosfera fajna, przyjemni prowadzący, a sam Kutz charyzmatyczny :) szalenie interesujący człowiek.

wypadałoby wstawić fotki z weekendu, ale jeszcze ich nie ściagnęłam od Brzydala z ftp.

pozdrawiam, Zzzz.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Igor

po spotkaniu z uroczą Megi i Igorem wiemy, że ten drugi ma trzy słabości: kąpiele, patyki i psie chrupki :) a Megi ma słabość do Igora ;)

Brzydal i Złośnica