poniedziałek, 28 grudnia 2009

lacie!

co prawda odstawiłam kawę dwa tygodnie temu, ale kawy w takim towarzystwie się nie odmawia... naszym rozmowom przysłuchiwała się pewna starsza para, miny mieli dość zadowolone, jak widać;). ja podobnie miałam zadowoloną minę, gdy ruszyły się różne dziwne wspomnienia, np. kilku ostatnich miejsc na tym świecie, w których po muzeach trzeba się ślizgać w takich wielgachnych laciach... ;) i te harpie, cerbery pilnujące gablotek, mówiące: "nie dotykać sznura! nie opierać się o szyby!", a nade wszystko "nie ślizgać się!!", a wszyscy, jak jeden mąż, ślizgają się z uciechą (jak w piosence Nohavicy "krok - sun - krok...") i podwójny axel na koniec;)...


wracałam otulona muzyką i wielkimi płatami śniegu. w domu błogi spokój. kotu jak zwykle bez różnicy, co się dzieje za oknem i bez różnicy, co się stało z laciami z dawnych lat... kot od frontu:

cwaniak, przez niego koszyk na drewno zmienił swoje przeznaczenie i stał się koszykiem na kota (co jest pewnym problemem w kwestii transportu drewna z piwnicy). a kiedy nie pali się w kominku, kot zmienia lokalizację i włazi do tego pudła, które widać na dalszym planie (pudło zmieniło przeznaczenie z pudła po butach na pudło na kota). kot z powietrza:

muszę:
1. skończyć pisać prackę semestralną z medioznawstwa i wysłać ją tam, gdzie trzeba,
2. przeczytać ostatni rozdział "Szelmostw...", bo przyciągają mnie jak magnes i rozpraszają,
3. zmusić się do wyłączenia "Więc można kochać" Turnaua. jeśli go nie wyłączę, to punkty 1 i 2 na pewno nie dojdą do skutku. jeszcze tylko raz przesłucham i spadam...

hłe hłe...;) jasne jasne...

Z.

3 komentarze:

spider-mama pisze...

Złośnico, jak dobrze mi się czyta to wszystko, co napisałaś. Chwilowo (choć mam wrażenie, że u mnie to jest na zasadzie od chwili do chwili w nieustającej...) obsesja, bom się była poszła zakochała i to jednocześnie wspaniałe (co poradzę, za dużo bajek się naczytałam) i absolutnie tragiczne (co poradzę, za dużo wszystkiego innego się naczytałam). Ale o tym, Złośnico najdroższa, w bardziej przystępnych warunkach, teraz zaczynam odliczać do - mam nadzieję - najlepszych urodzin dekady.

Izabela Mikrut pisze...

jaki piękny koooooot!!!! Cudny :D. mrowka

Anonimowy pisze...

aaaa! zakochana? chwilowa obsesja? tylko nie chwilowa! zastanawiam się tylko, k t ó r y Ci tak namieszał bardziej od innych... ranyboskie, podejrzewam, że masz tę samą minę, którą sama tak dobrze znam i obecnie jeszcze bardziej wyglądamy jak bliźniaczki. cieszę się niezmiernie. pewnie, że to wspaniałe i tragiczne;)) (bosz, jaki patos...). i dobrze, gdyby było tylko wspaniale, to musiałabym nad Warszawą rozciągnąć siatkę, która złapałaby Cię podczas kolejnego lotu wiele metrów nad chodnikiem. nie ma szans, nie wytrzymam z tymi cudami aż do Twoich urodzin. może wpadnij na moje?? ściskam Cię mocno i poluję na Ciebie online. buziaki.