niedziela, 29 sierpnia 2010

nie samym teatrem...?

Kilka fotek z festiwalu, w który jestem zaangażowana od 3 miesięcy. Udało mi się być z dala od spraw typowo organizacyjnych: nie ja ściągałam te zespoły, nie ja zastanawiałam się, gdzie będą mieszkać (poza grupą Greków - 40 osób najwyraźniej chciało spać u mnie, ale udało mi się ich przekonać, żeby nie przyjeżdżali), nie ja pilnuję, żeby na każdy z kilkunastu koncertów byli na czas. Moje były media, umowy z nimi, negocjacje, warunki, logotypy, milion pism, maili, telefonów, notki prasowe, materiały i ostatecznie 11 patronatów medialnych - wszystkie, które sobie upatrzyłam.
Dziś pierwsze fotki tego kolorowego tłumu. Te w chustach to Rosjanki, a ci w czapeczkach z ogonkiem ;) - Portugalczycy. Ten gość na końcu przyjechał z całym swoim zespołem z Senegalu. Nawet zimą nie mają tam tak zimno, jak w Polsce mamy latem. Hmmm.





Te fotki wstawiam żeby udowodnić, że podobno nie samym teatrem człowiek żyje;). Ale to ściema. Wczorajszy wieczór, ostatnia noc i dzisiejszy dzień pokazują, że jednak samym;))). Czytałam, czytałam, dumałam, nie spałam... Chociaż po dwukrotnym przeczytaniu 45 stron TAKIEGO TEKSTU pewnie nikt by nie mógł normalnie spać. Efekt: śpiąca, ale wielce zadowolona z zaznajamiania się z tekstem:). W takich chwilach robię się zachłanna i czekam na więcej.

Bosz, padam na nos, dopiero wróciliśmy z festiwalu. Muszę się jeszcze przygotować do jutrzejszej konferencji prasowej. Po niej - cały dzień w Cieszynie.
Idę. Czasu zero.
Z.

1 komentarz:

Izabela Mikrut pisze...

Senegal nas wczoraj przyprawił o zawał, jak się jeden z tych gości wdrapał na rampę z reflektorami... tylko się ustawialiśmy obok poprzeczek, jakby wszystko miało runąć...