niedziela, 12 września 2010

do boju, chłopczyku

Musicie posłuchać megawykonania "Pożegnania małego wojownika". Cudne, świeże, zaskakujące.

















Właśnie wróciłam do domu po sobocie i niedzieli w innym świecie. Niesamowite, jak miło jest się razem nie spieszyć. Zupełnie jak wtedy, gdy byliśmy młodzi;))).
Mimo całego weekendu poza domem, stan mojego własnego pokoju oceniam jako katastrofalny. Mam tu burdel jak cyganka w tobołku. W głowie też burdel. W pokoju łatwiej posprzątać niż w głowie, więc chyba zacznę od tej sterty ciuchów na fotelu...
Z.

Brak komentarzy: