środa, 13 października 2010

otwórz drzwi

Mroźne powietrze i potrzeba skrobania szyby rano uzmysłowiły mi, że już czas na zdobycie zimowych opon. Polowanie na ten towar okazało się dość trudne: autko jest tak nowe i wciąż tak rzadkie i mało dostępne, że dopasowanie do niego zimówek jest problemem nawet dla specjalistów (bo ja oczywiście nie mam o tym żadnego, ale to najbledszego pojęcia). A znalezienie pasujących niealuminiowych felg to już w ogóle hardkor. Musiałam więc dziś rano odstawić auto na kolejne wulkanizatorskie przymiarki. Pozostała kwestia transportu do pracy.

Scena I
Czas akcji: wczoraj wieczorem

ja: Odwieziesz mnie jutro do pracy?
on: O której?
ja: 7:10.
on: Ok, ale o 7 wyślij mi esa, przypomnij się.
ja: :)) (uśmiech spowodowany tym, że jednak nie muszę jechać dyliżansem 800 lub 814, rozpaskudziłam się)

Scena II
Czas akcji: dziś rano, 7:00

ja (sms): Niah niah...
on (sms) : Lepiej otwórz drzwi, bo przymarzam.
Zbiegłam na dół tak szybko jak mogłam. Zdążyłam, nie przymarzł. 

Podrzucam fotkę, która zastąpi nasz dotychczasowy avatar. Tamten wyglądał tak:
i był zrobiony na zamarzniętym na amen jeziorze kilka zim temu. Nowy avatar wygląda tak:

i zrobiliśmy go w poniedziałek wracając z gór, przebiegając przez uroczy rynek w Lądku.

A za chwilę jadę do Dąbrowy oddać te bilety, którymi się tak cieszyłam jakiś czas temu :(((.
Coś w tym moim życiu coraz mniej teatru, a coraz więcej... życia.

Z.

3 komentarze:

Kasija pisze...

Wiesz, ze ten stary awatar jest weselszy od tego nowego?

Anonimowy pisze...

do Dąbrowy na Jarka? Weź mi nie przypominaj, zamiast siedzieć z nim na kawie, siedzę i choruję :( mr

Anonimowy pisze...

Kasija - to my wydorośleliśmy, trochę;)

mr - nie na Jarka. na Jarka nie idę z premedytacją.

zł.