czwartek, 7 października 2010

skrót

Zapraszamy na wiadomości w skrócie.
1. Rano myślałam, że nie dojdę z samochodu na moje trzecie piętro. Poza standardowo ciężką torebką, taszczyłam ze sobą sześć wielkich niebieskich wuwuzeli. Mimo wielu prób połowy pracowników działu, nie udało się nam ani razu zatrąbić.
2. Dzisiejsza konferencja prasowa była świetna, megagłośna, kolorowa i zaskakująca. Roznegliżowane cheerleaderki, które dostarczyłam na miejsce, skandowały hasła, które sama ułożyłam. Facetom udało się jednak wydobyć dźwięk z wuwuzeli (ok. 100 decybeli jedna), było mnóstwo dziennikarzy i padły fantastyczne wypowiedzi. Nasz Szef Wszystkich Szefów, trochę polityków, kilka znanych albo znajomych twarzy... Lubię to bardzo.
3. Mimo wszystko siedziały mi w głowie straszne nerwy. Dowody:
- widziała mnie dziś Pani Dyrektor, która w marcu przeprowadzała ze mną rozmowę kwalifikacyjną. Trochę później jeszcze oglądała mnie w pracy kilka tygodni, jednak później zniknęła na macierzyńskim. Dziś znów mnie trochę pooglądała i powiedziała: "Bardzo spoważniałaś. Prawie w ogóle się nie uśmiechasz". Hmm.
- po konferencji dostałam ataku szału, że nie zdążę, a miałam milion ważnych spraw i ekstremalnie krótkie terminy. Gdy ponad 3 godziny później na korytarzu wpadłam na moją szefową, ta powiedziała tylko "Jakaś ty blada!" A jak wychodziłam, to mnie... przytuliła.
4. Ogłaszam jednak, że zdążyłam z tym, co chciałam i co musiałam. Błagam, niech tylko nikt mi tam nie znajdzie żadnego błędu...
5. Wczoraj na ulicy unieruchomił mnie policyjny konwój. Podjechało kilka samochodów, świecących na niebiesko i wydając rozmaite dźwięki (choć nie aż tak spektakularne jak moje wuwuzele). Wysypało się z nich bardzo wielu męskich panów w kuloodpornych kamizelkach, hełmach, z karabinami i z minami spiżowych posągów. Centralnie przed maską mojego auta zatrzymał się wielki radiowóz, tylko po to, żebym nie mogła się ruszyć ani metr dalej. Policjant-kierowca patrzył na mnie z wyższością, wyraźnie z siebie zadowolony i niewzruszony. Jednym ruchem wydobyłam ze schowka mojego jeża w którym trzymam płyty (o ile moje auto wzbudza zainteresowanie, o tyle Pan Jeż sprawia, że pasażerowie wpadają w euforię) i niewiele myśląc, poszczułam go tym jeżem, dodając moje własne groźne miny (które w moim wykonaniu można nazwać na sto sposobów, ale na pewno nie że są groźne, dodatkowo moja obecnie bardzo krótka grzywka sprawia, że resztki mojej powagi są w stanie zaniku). Pan policjant parsknął śmiechem i wystawił rękę przed okno, żeby kciukiem wystawionym w górę wyrazić swoje uznanie. Punkt dla mnie!
6. Wiadomością dnia był dla mnie Nobel dla Vargasa Llosy. Cieszyłam się co pół godziny, słysząc to info w kolejnych radiowych wiadomościach. Za "Pantaleona i wizytantki" i "Ciotkę Julię i skrybę" dałabym się pociąć (chociaż sama ciotka Julia jako bohaterka niespecjalnie mnie przekonuje, ale ten szalony radiowiec skryba!!!). "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" też są urocze... Ten autor kompletnie zaczarował mnie umiejętnością wielopoziomowego przekazu, takiego dziwnego spiętrzania akcji, którego nie znalazłam u żadnego innego pisarza. Wydaje się, że w pewnym momencie ta konstrukcja fabuły jest tak skomplikowania, że za parę stron to wszystko rąbnie, a jednak ostateczny efekt jest wręcz przeciwny: wszystko się trzyma, jest nie do podważenia. I ten typ narracji, który robi sobie z czytelnikiem, co chce i z każdym akapitem coraz bardziej wodzi za nos. Cieszę się, że przede mną jeszcze tyle książek Llosy!
7. Wie ktoś, co to znaczy, jak coś wraca codziennie od razu po zamknięciu oczu i od razu po ich otwarciu? Co da się z tym zrobić? Przeczekać? Ignorować? Przyzwyczaić się? Ktoś z moich znajomych kiedyś powiedział, że twardo stąpa po ziemi, że mu się mało śni, ale za to mu się dużo myśli. Mnie się śni za mało, ale za to myśli mi się aż za bardzo. Szczególnie w tych momentach, kiedy jestem maksymalnie bezbronna, czyli zasypiając i próbując się dobudzić. Do przemyślenia na później.
8. Złożyłam pierwszy w życiu wniosek urlopowy.

Ściskam.
Złośnica

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

uwielbiam ten motyw o szczuciu jeżem, zwłaszcza że znam jeża :D. mrowka