czwartek, 21 października 2010

zaiskrzyło między nimi

Do czytania uroczy artykuł o tym, jak ktoś bardzo chciał wystąpić na scenie. Genialne fragmenty:
- W spodniach od piżamy, w szlafroku, pluszowym płaszczu, z walizką pełną rekwizytów w ręce...
- Słyszałyśmy jakieś hałasy, ale myślałyśmy, że to szczur - tłumaczyły się potem pracownice teatru.
- Jestem aktorem, artystą - rzucił dumnie, wycierając załzawione oczy...
- Gdy chwilę pooddychał przez maskę tlenową, stanął w oko w oko z wezwanym na miejsce pożaru Jackiem Stramą, dyrektorem teatru. Zaiskrzyło między nimi...

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Jako dodatek historia o tym, jak prawie zostałam honorowym dawcą krwi grupy BRh+. Wczoraj był pamiętny dzień, jeśli nie dla całej ludzkości, to dla mnie na pewno: po konsultacjach z Najstarszym Medykiem na Świecie, byłam bez leków, na czysto, więc pierwszy raz od kilku lat mogłam iść oddać krew, żeby ratować czyjeś zdrowie lub życie, pokonując niechęć do wkłuć jako takich, nabytą z wiadomych względów. Jednak wyszło tak, że przez cały dzień nie mogłam wyjść z biura, więc całą akcję przełożyłyśmy z koleżanką na dziś. I pewnie by tak było, gdyby nie to, że mnie nagle rozwaliło i od wczorajszego popołudnia jadę na antybiotykach. Pamiętny czas życia bez leków trwał więc jakieś 20 godzin. Jak na moje możliwości - to i tak sukces. Nie wiem, kiedy znów wyniki pozwolą mi pójść, więc jestem zawiedziona i rozczarowana swoją społeczną nieużytecznością. Jeśli mam tu jakiegoś czytelnika - krwiodawcę, może powie mi ktoś, jak dokładny jest ten wywiad lekarski?? Może też dowiem się, dlaczego żaden facet nie chciał ze mną iść... :P

Ja was pazdrawlaju.
Złośnica

Brak komentarzy: