niedziela, 7 listopada 2010

na granicy

Na zdjęciu ja przyłapana na przekraczaniu granicy Rzeczpospolitej Polskiej. Dostałam premie, dostałam nagrodę, wzięłam gotówkę i uciekłam za granicę, zupełnie jak w filmach.


Wcześniej przekroczyliśmy granicę pieszo, jak zwykle, po czym udaliśmy się na małe zakupy do naszego ulubionego Chińczyka na rogu. Po długim spacerze po czeskiej stronie, na moście zatrzymał nas Czech z jakąś unijną ankietą na temat turystyki. Jedno z pytań dotyczyło tego, ile wydaliśmy po stronie czeskiej. Bez mrugnięcia okiem odpowiedziałam - zgodnie z prawdą - że całe 4,70 pln. Inne pytanie brzmiało: cel podróży do Republiki Czeskiej. Odpowiedziałam - zgodnie z prawdą - czekolada studencka;)...

Brak komentarzy: