wtorek, 30 listopada 2010

telefon

Właśnie wróciłam do domu po Wielkiej Uroczystości.
Myślałam, że umrę z nerwów. Dawno nie czułam się za coś aż tak odpowiedzialna.
Przed chwilą we własnym pokoju rzuciłam się na leki jak na cukierki.

Ale wiecie co? Niedawno zadzwonił telefon.
Dzwoniła do mnie Szefowa.
Pogratulować.

Tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z.

2 komentarze:

Izabela Mikrut pisze...

to się podłączę, brawo! :D mr

Enzowy pisze...

to tez sie podlaczam ze spoznionymi gratulacjami:-)