niedziela, 26 grudnia 2010

otwarcie sezonu

Tak naprawdę znam tylko jeden pozytywny aspekt zimy: snowboard. W wieku 12 lat porzuciłam narty na rzecz deski i zaczęłam uczyć się sama, obijając każdą część ciała, zgrzytając zębami i połykając łzy. Jeździłam wtedy na zjazdowej desce z twardymi wiązaniami - dla dziecka: hardkor. Mój Ojciec, który zdobywał różne nagrody na nartach i sądził, że pójdę w jego ślady, początkowo patrzył z niedowierzaniem na tego ośnieżonego stwora, w którego zmieniła się jego dobrze rokująca córeczka. Później już wiedział, że do dwóch desek nie wrócę i... sam przesiadł się na jedną. Snowboard jest inny, zadziorny, charakterny, zaczepny. Jest wymagający. Pamiętam sezony w całości przejeżdżone z usztywniaczami na zbuntowanym lewym kolanie, które zawsze jako pierwsze wali o ziemię. Poobijane nadgarstki czasem bolą nawet parę miesięcy po zimie. A ja potrafię w wakacje sprawdzać, czy mam dokręcone wiązania. Mój snowboard przez cały okrągły rok stoi przy moim biurku. Ot, miłość;).
Brzydalowi nauka jazdy na nartach przyszła z łatwością. Pamiętam, jak pierwszy raz przypiął narty. Odepchnął się kijkami na górze stoku i od razu wyprzedził własnego instruktora o trzy długości. Następnie zobaczyłam tylko gigantyczną śnieżną chmurę, w której Brzydal zniknął i z której po chwili wyłoniło się jakieś białe yeti, w którym po otrzepaniu z pozostałości zaspy rozpoznałam Brz. Teraz jeździ bardzo fajnie i - jak na moje możliwości - zdecydowanie za szybko. Twierdzi, że ma lepsze noszenie;).
Niepokoi mnie tylko to, że im jestem starsza, tym robię się coraz ostrożniejsza, a przecież chciałabym się jeszcze w tę stronę trochę porozwijać. Jako że nie mam zamiaru w moim wieku zmienić się w stokowego emeryta, uciszam w sobie te wszystkie "uważaj", "nie wolno", "nie tędy", "trasą! trasą!" No i kask, kochani. Kask jest najważniejszy. Bez kasku nie jeździmy. Na kasku nie oszczędzamy. Kask ma być zawsze porządnie zapięty. I - oczywiście - ładny ;).


To będzie dobry sezon. Szalenie chce mi się jeździć i pozwalać hormonom szczęścia zalewać oczy. Byle do soboty!
Złośnica

Brak komentarzy: