niedziela, 23 stycznia 2011

Neo Retros

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że smutna piosenka jest dokładnie tak samo smutna, jak człowiek, który jej akurat słucha. To było gdzieś on-line, na jakimś blogu. Nie mam nawet pewności, czy to było na pisane po angielsku, po włosku czy po polsku, ale na pewno tak to brzmiało. Wrzucam więc idealną piosenkę na niedzielny wieczór:

Neo Retros nie jest bardzo smutne, ale to ten typ muzyki, przy której można się załamywać pół nocy i nie widzieć w tym nic dziwnego. Na tę piosenkę wpadłam zupełnie przypadkiem, zachwyciłam się i zagrzebałam w necie, szukając czegokolwiek na temat zespołu. Okazało się, że nie są ani z Wysp, ani ze Skandynawii, tylko z Warszawy. Najwyraźniej nie mają jeszcze płyty, bo znalazłam tylko tę jedną piosenkę. Słucham od godziny bez przerwy.  Klimaty dla fanów Old Time Radio i Iowa Super Soccer. Dobre, bo nie słychać, że polskie.
Jutro wieczorem monodram Jakubika, "Ja" warszawskiego Teatru IMKA, a później czarna dziura aż do soboty. Byle do weekendu. Będzie głośno.
Koniec stycznia jak co roku obfituje w rozmaite wątpliwości. Jestem trochę nieznośna, uważajcie, nie drażnijcie.
I słuchajcie Neo Retros. Uspokaja i kołysze. Prawie że głaszcze.

Zł.

1 komentarz:

tomo pisze...

Fajne! I z Polski więc jeszcze bardziej cieszy! PS. Dobry tekst...:)