środa, 2 lutego 2011

korek 14

Pisany drobiazg dla tych, którzy nie dokończyli czytać Foera. Mam sporo takich drobiazgów z tej jednej książki, zapisanych gdzieś na potarganych skrawkach, na okładce starego kalendarza, wsadzonych luźno między kartki innych książek. Niby świadomie do nich wracam, ale częściej wydaje mi się, że same pchają mi się w oczy kiedy same uznają za stosowne. Na przykład dzisiaj.

In reality she hardly knew him. And he hardly knew her. They knew intimately the aspects of themselves in the other, but never the other - tak to brzmi w oryginale. W tłumaczeniu brzmi jeszcze lepiej:
UWIELBIAM ten fragment. Zakochanie od pierwszego czytania. Zaznaczony w książce i zapamiętany. Bez kontekstu równie cenny, co z nim.

W pracy nerwy i zniecierpliwienie. Kilka urwanych telefonów, maile, plany, terminy, projekty. W całym biurze dziwna atmosfera oczekiwania na coś mocno stresującego - napięcie w powietrzu i pokreślone kartki kalendarzy. Każda z nas w pracy dziś przynajmniej raz pomyślała, że nie da sobie rady. Niektóre więcej razy. I co? Zniknęło. Pstryk, w kilka sekund przestało mieć w ogóle jakiekolwiek znaczenie. Inne rzeczy znaczą, inne sprawy i inni ludzie. Znaczą znacznie bardziej.

Swoją drogą, nie dokończyć Foera? Szkoda... Trzeba pozwolić temu tekstowi się z nami oswoić, wtedy nie wiadomo kiedy nagle okazuje się, że jest czwarta nad ranem, a do końca książki zostaje tylko kilka stron. Jak mnie zostało do końca kilkanaście kartek, myślałam tylko "nie kończ się nie kończ się nie kończ się"... I dzisiaj też mi się zdarzyło przez sekundę tak pomyśleć. Nie kończ.

Trzy i pół miliona innych myśli w tym momencie nie nadaje się na bloga. Piosenka na dobranoc. Bo czasem tak potwornie miło jest po prostu stracić dystans.

Z.

Brak komentarzy: