sobota, 5 lutego 2011

płyta!

Pierwszy raz usłyszałam te piosenki na żywo w kwietniu 2009. Rozkołysały mnie i ugłaskały. Z tym, że mnie wcale nie tak łatwo rozkołysać i ugłaskać. A tym piosenkom właściwie w jeden wieczór udało się mnie wciągnąć w tę niezwykłą poetykę i nadzwyczajną wrażliwość. I wtedy, prawie dwa lata temu, myślałam, jak fajnie byłoby mieć te piosenki na płycie.

I od dzisiaj mam płytę "Słowa". Leży tu obok, jak jakiś zupełnie nierealny prezent. Pięknie wydana, nowiuteńka, matowa w dotyku, pachnie drukarnią. Po dzisiejszym koncercie mogę powiedzieć tyle, że te piosenki i melodie dojrzały przez ten rok czy dwa. Czekanie nie jest moją najsilniejszą stroną, ale w tym przypadku warto było czekać (i milion razy zadać pytanie: co z płytą? co z płytą? co z płytą?). Pięknie jest, moi drodzy...

Jutro znów bardzo muzyczny wieczór:).

Złośnica

Brak komentarzy: