poniedziałek, 28 marca 2011

Babcia w natarciu

Wieczór. Biorę telefon, wykręcam numer i gdzieś na Ligocie rozlega się dzwonek. Babcia, 90 rok życia w toku, odbiera i gadamy ponad 20 minut. Babcia mówi na przykład tak:

1) "Ostatnio wycięłam ci artykuł o tej takiej co mówiłaś że jej nikt nie lubi, a dzisiaj wycięłam ci artykuł o twoim szefie!" - poczułam, że Babcia robi lepszą prasówkę niż pół mojego biura.

2) "I jeszcze ci jeden wycięłam, bo czytałam, że Myslovitz się znów zeszło do kupy..." - UMARŁAM, że Babcia pamięta moją fascynację Myslo sprzed lat. Mówię: Babciu, jak to możliwe, że to pamiętasz? Zabiłaś mnie! A Babcia: "No jak to, jak mogę nie pamiętać? Przecież tak się przejmowałaś..."

3) W kilka sekund piszę na fejsbuku tekst Babci o Myslovitz. Momentalnie uaktywniają się znajomi, wyrażając powszechną aprobatę dla słów Babci. Mówię do słuchawki: Babciu, jesteś w internecie. Moi znajomi cię lubią i pozdrawiają. Babcia: "Przekaż im, że ich kocham!" Przekazuję.

4) Mówię Babci, że jutro na cały dzień jadę na targi, rozmawiać, promować i cudować. Babcia z trwogą w głosie mówi konspiracyjnym szeptem: "Tylko uważaj na kierowcę...!"

5) Babcia pyta: "A ty byłaś wczoraj w tym Bielsku?" Dziwne, pomyślałam. Przecież jej o tym nie mówiłam, na pewno nie mówiłam. Tak Babciu, byłam na premierze "Bitwy o Nangar Khel" i było genialnie. "Czytałam, że to dobry spektakl" - dodała Babcia i płynnie przeszła do tematu nakręcania lokówek.

Babcia jest najlepsza na świecie i tyle w tym temacie.
Złośnica

Brak komentarzy: