sobota, 23 kwietnia 2011

Oświadczenie

My, niżej (i wyżej) podpisani, będący w pełni władz umysłowych (i fizycznych także), w związku z wciąż pogłębiającym się uczuciem odrębności wśród rówieśników (i nie tylko), oświadczamy to, co przychodzi nam teraz do głowy (choć jest to poprzedzone wieloletnimi badaniami, doświadczeniem i dogłębnym procesem tentegowania w głowach):
- oboje jesteśmy pół-Ślązakami, czasem zdarza nam się zaciągnąć gwarą i jesteśmy niezmiennie dumni z naszego pięknego Regionu. Wszędzie, gdzie się pojawiamy w Polsce i w Europie przekonujemy tubylców, że Śląsk jest dużą i poważną aglomeracją, a nie brudnym zaściankiem, na ulicach którego wałęsają się umorusani górnicy i dzieci bez butów,
- oboje jesteśmy przeciwni obłudzie i zakłamaniu związanemu z kultywowaniem pseudo-religijnych tradycji i zabobonów, w tym m.in. ślubów kościelnych, gdy się nie chodzi do kościoła oraz narzucania wiary dzieciom,
- oboje nie mamy zamiaru uczestniczyć w szaleństwach związanych z weselami, zarówno jako goście, jak i jako główni bohaterowie. Nie kręcą nas: oczepiny o północy, zbieranie kasy na kołyskę, lanie chochlami po łapach, przepychanie jajka nogawką, macanie po kolanie, picie na czas, podbieranie krzesełek i „Hej sokoły” nad bigosem o trzeciej nad ranem,
- nie mamy kompleksów i nie odnajdujemy przyjemności w pokazywaniu się w białej, ustrojonej limuzynie dłuższej niż płot cmentarza parafialnego,
- oboje uważamy, że jedynym obowiązkiem każdego obywatela jest choć podstawowe uczestnictwo w życiu państwa poprzez udział w wyborach, referendach, spisach powszechnych itd.,
- oboje jesteśmy anty-Polakami, bo Polacy stworzeni są do umartwiania się i narzekania na wszystko, co nas otacza, a mimo to nie mają poczucia, że mogą aktywnie uczestniczyć we wdrażaniu zmian (patrz: myślnik wyżej).

Ciąg dalszy na pewno nastąpi… To tak na dziś, na szybko, spontan. Nie chcemy nikomu podpaść, po prostu mamy dość tego niedowierzania w oczach rozmówców, że tak w ogóle można. Ale można!

Brzydal i Złośnica

Epilog
Należy się Wam wyjaśnienie, skąd taki nagły napływ chęci wygłaszania publicznych oświadczeń. Otóż wczoraj wieczorem przelała się czara goryczy związana z tłumaczeniem kolejnym osobom naszych poglądów, w których – jak zauważamy – jesteśmy odosobnieni (co nas nota bene nie martwi, wręcz wielce raduje…). Nasz światopogląd okazuje się niepopularny wśród ludzi naszego pokolenia, między 20 a 30 rokiem życia, co nas przeraża, bo rzuca ponure światło na zatęchły świat w którym żyjemy. Ale nie zamierzamy się ugiąć pod ciężarem polskości, tradycji i galopującej głupoty:))). To, jak żyjemy, szczególnie razem, jest efektem naszych naprawdę świadomych decyzji. Kropka. Na koniec dedykujemy Wam piosenkę Kultu:


1 komentarz:

Kasija pisze...

ciekawe i prawdziwe:-)
ale masz racje, dla wielu osob to niezrozumiale, ze mozna naprawde nie chciec miec np bialej kiecki i slubu koscielnego.
albo, ze udany zwiazek nie musi byc malzenstwem itd itd.
i ile osob by sie dziwilo, ze np bierzesz kredyt na podroz w egzotyczne miejsce, a ile zrozumiałoby pozyczke na weselisko?
temat-rzeka.