piątek, 13 maja 2011

tak wiele przeszliśmy...

Praca na niezdrowych obrotach i kryzys energetyczny gdzieś pod koniec dniówki. Lekka głupawa i konkurs na obciachy. I ta mina, kiedy ktoś spoza biura przyszedł do nas coś załatwiać, a z głośników rozlegało się gromkie "Szła dzieweczka", a my z kamiennymi obliczamy odpowiadałyśmy na pytania... Później impreza w Hipnozie, impreza na której pewnie byłabym do teraz, gdyby nie to, że od kilku tygodni miałam w kalendarzu zapis: piątek trzynastego - 19.00 - "Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami". 

Wspomnę tylko, co Brzydal przeszedł, próbując kupić bilety. Trzykrotnie odwiedził miasto B., gdzie był odsyłany z teatru do domu kultury, a z domu kultury do oddziału domu kultury (!!!), gdzie zdążył poznać wszystkie panie Krysie, Grażynki i Helenki, które za cholerę nie wiedziały, o jakie bilety chodzi, na jaki spektakl, kiedy, gdzie, za ile i jaki numer powinni mieć te bilety, żeby sobie zachować ciągłość w księgowości (???). Brzydal jednak był bardzo dzielny, nie zgubił się w tym labiryncie biur i biurek i dzięki temu dziś triumfalnie wkroczyliśmy do Teatru Dzieci Zagłębia, gdzie gościnnie z jednym ze swoich flagowych przedstawień zawitał Teatr Polski...

Po prawie 18 godzinach na nogach napiszę Wam tylko tyle, że spektakl "Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami" jest fantastyczny, nietuzinkowy, zaskakujący i świetnie zagrany. Jest prawdziwy, wciągający i genialnie napisany (umieram z zazdrości). Zupełnie daliśmy się wciągnąć w każdą kolejną historię, w każdego bohatera z osobna. Kilka naprawdę świetnych scen (Orzeszek! MOST!), mnóstwo zabawy i ta czarująca naturalność, która siedzi w tym zespole... Nie mogłam tego wieczoru spędzić lepiej. Uwielbiam taki teatr. Dokładnie taki.

Po takiej dawce emocji i energii łatwiej będzie przeżyć sobotę w pracy. Jeszcze tylko 8 dni do kolejnego spektaklu...

Zł.

Brak komentarzy: