środa, 29 czerwca 2011

Lajerman2

Dziś u koleżanki-dziennikarki na biurku zobaczyłam "Lajermana". Takiego samego jak ten, za którym przeleciałam pół województwa i wykonałam 200 telefonów zanim z wyrazem twarzy zmęczonego, acz szczęśliwego zdobywcy wyszłam z nim z księgarni (gdzie mi go pani z miną zaczajonego partyzanta wyciągnęła spod lady). Dziś tylko westchnęłam, pogłaskałam okładkę i wyraziłam czystą zazdrość, że koleżanka-dziennikarka ma lekturę jeszcze przed sobą. Chciała mi oddać swoją recenzję (to znaczy chciała, żebym to ja ją napisała), ale nie chciałam brać. Czytałam go ze trzy miesiące temu i z li tylko prywatnym nastawieniem, więc żaden dobry tekst nie mógłby z tego wyjść, w dodatku do tak mocno sprofilowanej gazety o takim nakładzie nie czuję się na siłach pisać, dajcie spokój... Jak odzyskam mojego "Lajermana", przeczytam go jeszcze raz. Nawet nie pamiętam, czy za pierwszym razem zdążyłam go pokryklać.

Z dobrych wieści, kończy się czerwiec, najostrzejszy chyba miesiąc w pracy. Na szczęście moje po stokroć zwielokrotnione wysiłki zostały docenione, więc wiem, że warto było. A wczoraj w ciągu dnia pilnie pracowałam cztery godziny szalejąc na rolkach po parku... :)

Z bardzo dobrych wieści, stanęłam dziś na pewnym balkonie i mnie zamurowało, bo zobaczyłam z niego najprawdziwszy szyb kopalniany. Kiedyś ten szyb wróci tu, na bloga, obiecuję, pokażę Wam! Bo to jest jedyny w swoim rodzaju szyb:)!

Zł.

3 komentarze:

Kasija pisze...

juz dawno nie slyszalam(ani nie czytalam) slowa pokryklać:-) pozdrawiam

Tomasz pisze...

Szyby kopalniane to chyba unikatowy krajobraz.Nigdzie indziej tylko na Śląsku takie atrakcje mamy.

Anonimowy pisze...

Tomaszu, mnie szyb kopalniany naprawdę nie jest dziwny, skoro mieszkam na Śląsku ponad ćwierć wieku:). Ale ten jeden jest absolutnie specjalny i wyjątkowy:). Napiszę o tym za jakiś czas. Pozdrawiam! Złośnica