czwartek, 2 czerwca 2011

Mleko

Witam ponownie,
w czasach młodości, jak każdy lub przynajmniej większość z Was, jeździłem do dziadków na wieś. Nieodłącznym elementem, który kojarzy mi się z wakacjami i wsią była i jest mleko. Mleko, takie najprawdziwsze gęste mleko prosto od krowy. Ciepłe mleko prosto od krowy, nalane do emaliowanego garnka, w którym owe mleko zawsze próbowałem donieść do domu (o ile przejście polną drogą 30 metrów z jednej posesji na drugą można nazwać donoszeniem ;-) ). Zaczynało się nieśmiało od jednego litra, jednak moje pożądanie względem mleka było silniejsze. Na odcinku tych 30 metrów potrafiłem iść i pić mleko z garnka jednocześnie, kończąc opróżniać naczynie gdzieś na wysokości naszej furtki ;-). Na następny dzień, babcia zamawiała już 2 litry mleka, wtedy była szansa że coś się uchowa i będzie można zrobić naleśniki, ciasto czy wypić ciepłe do kolacji ;-).
Jestem fanem świeżego mleka, mając w kubkach smakowych smak prawdziwego krowiego mleka, uważam że to kupujemy w sklepach, marketach to jest substytut mleka, woda zabarwiona białą farbką :-/. Jak to mówią na bezrybiu i rak ryba. ALE ALE. Od pewnego czasu zaczęły pojawiać się w okolicy Mlekomaty, pierwszy bodajże pojawił się w Cieszynie, jednak nigdy do niego ze Złośnicą nie dotarliśmy.
Niedawno dowiedziałem się, że Mlekomat zainstalowano także w naszym wspaniałym mieście :-).

Dzisiaj się tam wybrałem, a oczom mym ukazała się wielka szafa.



Zakupiłem butelkę, wybór jest prawie nieograniczony, pół litrowe, litrowe, ze słomkami smakowymi, z jakimiś innymi dodatkami.

Następnie przesunąłem się do drugiego okienka, zastosowałem się do instrukcji obsługi. Wrzuciłem kasę, podstawiłem wcześniej zakupioną flaszeczkę, coś brzdękło, trzasło, chrupnęło. Nagle wystająca rurka opuściła się do wnętrza butli i zaczęło płynąć z niej NAJPRAWDZIWSZE, ŚWIEŻE, NIEPASTERYZOWANE, ZIMNE MLEKO Z PIANKĄ :-))).



Automat troszkę przelewa, więc musiałem upić żeby bezpiecznie zakręcić butelkę. Smak momentalnie skojarzył mi się z tym sprzed lat :-). Przez całą drogę do domu musiałem się bardzo hamować, żeby nie podpijać mleka jak za starych dobrych czasów ;-).



Dowiozłem do domu jak zdobycz na którą polowałem jak lew ;-). Teraz upajam się albo raczej upijam się tym rarytasem. Tak, w dzisiejszych czasach, produktów bazujących na E-..., uszlachetniaczach, spulchniaczach i innych mączkach zwykły, prosty, naturalny produkt staje się rarytasem.

Ale czemu się dziwić, skoro małe dzieci pytane: Skąd bierze się mleko ???
Odpowiadają: Z biedronki ;-)

Pozdrawiam
Brzydal

5 komentarzy:

Izabela Mikrut pisze...

fajny ten mlekomat, wygląda jak przystanek autobusowy ;D. Mleka zazdroszczę :)

Anonimowy pisze...

Jak się okazuje wśród naszego towarzystwa jestem jedynym, który ma tak dobre wspomnienia z mlekiem prosto od krowy. Każdy ze znajomych mówi, że za mlekiem nie przepada, napije się ale tylko zimnego. Ciepłe, prosto od krowy, a bleh, a fuj, łeeeeeeee ;-).

Ja tam swoje wiem i ciepłe mleko od krowy lubię ;-).

Brz.

Izabela Mikrut pisze...

ja mleko prosto od krowy miałam okazję pić baaaaardzo rzadko, ale z kolei tęsknię za tym dawnym butelkowanym... uwielbiam każde mleko (to znaczy - czy ciepłe, czy zimne - wszystko jedno ;))

Izabela Mikrut pisze...

ale mam teraz ochotę na takie mleko... aż dobrze, że w ciąży nie jestem, bo bym się przecież wściekła, tak to może zapanuję nad zachcianką ;D

Anonimowy pisze...

Mlekomat w Katowicach, ul. Kostki Napierskiego, obok Piekarni Kłos ;-)