wtorek, 14 czerwca 2011

SMSy

Piątek, 15.30. SMS: Nie wiem kiedy bede.
Sobota, 22.15. SMS: Konczymy, niedlugo wracam!
Niedziela, 20.00. SMS: Wracam!
Poniedziałek, 15:30. SMS: Bede pozniej!
Wtorek, 14.00. SMS: Bede ok. 19.30.

Tak to wyglądało przez ostatnie dni. Nienormowany czas pracy, nienormowane nerwy i plany. Sporo się nauczyłam, ale na szczęście bardzo wiele rzeczy się udało. Później SMSy z gratulacjami, uśmiechy, uściski dłoni. A ty się dziewczynko uśmiechaj do samego końca i stój prosto w tej swojej złotej kiecce, choćbyś padała na nos i miała ochotę wymordować wszystkich gości za pomocą buta na obcasie. Ale warto. Doświadczenie. Odpowiedzialność. Współpraca. Rozpłakać się ze złości można dopiero po pracy.

Przez ten pracujący weekend miałam naprawdę fajne towarzystwo. Sporo śmiechu, wiele wciągających rozmów, mnóstwo dwuznaczności i głupot, które pozwalały się wyluzować wtedy, gdy nikt nie patrzył. Kilka kawałów tak głupich, że wstyd pisać i garstka ludzi, których aż chce się znać.

Plany na przyszły tydzień mam nierealnie bajkowe, półprywatne, półsłużbowe. Nie wiem, co z tego będzie, ale jak się uda, to wszyscy pospadacie z krzeseł przed tymi komputerami;). A jak się nie uda, w depresji zawinę się w kokon z kołdry i nie wyjdę przez najbliższe sto lat.

Zł.

Brak komentarzy: