środa, 13 lipca 2011

media

W Media wybrałam piękną, wielką torbę na lustrzankę. Stałam z nią do kasy i udawałam, że kupuję ją dla siebie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że za mną do kasy stał Brz., dzierżąc „Zrób sobie raj” i „Niedzielę, która zdarzyła się w środę” Szczygła i też ostro udawał, że sam sobie te dwie książki kupuje. 

Następnie w aucie na dwa głosy parodiowaliśmy Ryśka Riedla. Później pod znaną melodię układaliśmy nowe słowa „Móóóóój jest ten kawałek razowca…” 

Wieczorem:
Ja: Wiesz, mam tu taką nową torbę na aparat… Mogę Ci pożyczyć na ten nasz urlop.
On: No, dobra. Pożyczę Ci te obie książki.

Bo nic nie może być normalnie. Chyba że może, tylko po co? :)

Zł.
 
PS Miałam dziś w pracy sesję zdjęciową! Wszyscy pracownicy mają mieć zdjęcie podłączone do danych kontaktowych, akcja fotografowania w toku. Przyznaję, że widok takich wielkich parasoli z lampami trochę mnie obezwładnił, ale zdjęcia wyszły bajer, szczególnie te zupełnie nieoficjalne, jakieś 30 sztuk :). Zazdroszczę tym, którzy po obu stronach obiektywu czują się tak samo pewnie...

1 komentarz:

Izabela Mikrut pisze...

ja dla odmiany zazdroszczę tym od wielkich parasolek i świateł ;). mr