środa, 17 sierpnia 2011

Turcja - (k)raj kolorów

Wierzyć się nie chce. Za nami około 4 tysięcy kilometrów po fascynującej, orientalnej, pełnej skrajności Turcji. I kolor, kolor, wszędzie kolor! Kolor, który pachnie i który można poczuć palcami. Kolor mijany na gwarnym bazarze i kolor znaleziony przypadkiem nad urwiskiem. Wyprawa życia do smaku doprawiona kolorami. Marzenia w multikolorze.


Więcej słów od jutra. Dziś tylko garść zdjęć. Będą miejsca, drobiazgi, ludzie, sytuacje. Jeśli ktoś nie jest gotowy na ogrom Turcji na blogu, radzę nie wpadać tu przez najbliższe dwa tygodnie...














Z pozdrowieniami

absolutnie zafascynowana Złośnica, już knująca, jak tu wrócić do Stambułu...

Brak komentarzy: