czwartek, 15 grudnia 2011

lubię Cię, Warszawo

Lubię Cię, Warszawo. Lubię Cię za szary beton, błyszczące szkło, kostkę brukową, wieżowce, asfalt i plątaninę torów tramwajowych. Lubię Cię za ten moment, gdy wychodzę z dworca centralnego i w momencie czuję na plecach oddech Miasta. I ja też oddycham wtedy głęboko. Lubię, że wszyscy się tam u Ciebie spieszą. Uwielbiam Twoje metro, Warszawo, i te dzienne bilety, dzięki którym wszędzie można zdążyć. Lubię te delegacje, podczas których o 9 rano zatrzymuję się na chwilę popatrzeć na Pałac. Lubię, Warszawo, ten Twój klimat przed Świętami, te choineczki, gwiazdeczki, dzwoneczki, zapach grzańca na Starym Mieście i wszystkie drewniane anioły. Lubię chodzić setny raz tymi samymi ulicami i myśleć: "wróciłam". Bo przecież znamy się całe moje życie! Lubię Cię za ruch, za hałas, za nieco szorstką, chropowatą strukturę. I tylko mi żal, że ja tak zawsze na szybko, że zawsze w biegu, że za każdym razem poświęcam Ci za mało czasu, za mało uwagi! Przepraszam. Nadrobię kiedyś. Obiecuję. Zostanę dłużej, Warszawo.

Cudowna, cudowna, cudowna delegacja. Nie mogłam teraz dostać nic lepszego niż propozycja tego wyjazdu! W pociągu full czas na czytanie i słuchanie muzyki. Rano szybka kawa na przypadkowo znalezionej Hożej. I telefon, dzięki :-*! Na kilkugodzinnym spotkaniu z ludźmi z całej Polski bardzo energetycznie. Później moja ukochana Spider-Mama i Warszawa w pigułce. Słowa płyną bez przerwy, chcę wiedzieć wszystko. Metro, autobus, starówka, spacer, wspomnienia jakieś, miejsca, chwile, momenty, kawa w kieliszku, gigantyczna choinka przed Zamkiem, wszystko jest takie śliczne, że co chwilę zatrzymuję się i szczęka opada z wrażenia. Obłęd. Umieram z zazdrości, że można to mieć na co dzień i umieram też z radości, że w ogóle tam jestem, że mamy dla siebie te kilka chwil. I ten Nowy Świat, w ogóle to jest jakiś Inny Świat! Pożegnać się nie możemy. Wracam nabuzowana. Full energii. Dzięki za dzisiaj Frrrr!

Zł.

1 komentarz:

spider-mama pisze...

Droga Złośnico, przyjaźń Ko-Pa potwierdzona żuczkowym szczęściem. Warszawę Twoimi oczami będę teraz oglądać, przez te kilka godzin choinka stała się CHOINKĄ, światła ŚWIATŁAMI, koleje KOLEJAMI (to popłynęłam... ;)