środa, 7 grudnia 2011

Postój zimowy

Podrzucam genialny "Postój zimowy" z płyty Czesław Śpiewa Miłosza. Nieprawdopodobnie dobre! Wprost nie mogę przestać słuchać, w domu, w pracy, w samochodzie. W każdej sekundzie cudowne. Dzwonki czy skrzydła za oknami brzęczą?

Pamiętam jak przed obroną czytałam setki stron Miłosza, bo na egzaminie dodatkowo uszczęśliwiono mnie Miłoszem czytanym pod kątem użycia gatunków muzycznych, czyli wszystkich jego pieśni, piosenek, przyśpiewek, walców, walczyków... Już chyba nawet łatwiej było mi mówić "o hip-hopie jako esencji estetyki postmodernistycznej" według wykładni Shustermana, co dostałam jako bonus... Mimo czytania Miłosza na każdym roku studiów i w każdej formie, pozostał dla mnie w bardzo wielu miejscach niedostępny, znikający gdzieś za rogiem, wiecznie odwrócony plecami. A tych piosenkach nagle jest en face.
Zostawiając szacownego Miłosza, Czesław Mozil wydał najprawdziwsze cudeńko. Swoją drogą ciekawe, że najlepsze piosenki na płytach Czesława zawsze są na samym końcu. Na "Debiucie" - "Efekt uboczny trzeźwości". Na "Pop" - "Pożegnanie małego wojownika". Na "Tesco Vaule" - "Fischikella". I teraz ten "Postój zimowy". I pomyśleć, że miałam tego Czesława na wyciągnięcie ręki przez 23 minuty swojego życia i że tylko na mnie patrzył;))...
Huknęło dziś wreszcie mokrym śniegiem. Czaiło się od kilku dni i pewnie tylko czekało, aż stracę czujność. Choć przyznaję, że zza okna wyglądało to nawet trochę malowniczo. Te dni pachną kremem do rąk, poziomkową herbatą i perfumami na szaliku. Pachną czymś Nowym. W piątek wezmę urlop. Ważny, ważny piątek...
Z.

3 komentarze:

Izabela Mikrut pisze...

on się nie powinien nazywać Czesław Śpiewa tylko Czesław Jęczy...

Anonimowy pisze...

rany, to Ty chyba nie słyszałaś jak mężczyzna jęczy ;)) z.

Izabela Mikrut pisze...

to Czesław Miauczy, mała różnica ;D