poniedziałek, 23 stycznia 2012

kilka

Z.: Draniu, miałeś mi wysłać mms-a z drugą szafą.
B.: Co ci miałem zrobić, zdjęcie dwóch luster???
Z.: Faktycznie. Lepiej że nie zrobiłeś, bo byś się nie daj Boże odbił.


Z.: Przyjadę po Ciebie o 17.
B.: Ok.
Z.: Biorę 14 płyt Nohavicy. Akurat do BB i z powrotem.
B.: Ok.
(po 15 minutach)
B.: Jednak nie jadę.
Z.: ????????????
B.: Ja nie dam rady z tym Nohavicą.


Z.: Kwitnę nad tym od kwadransa, a nie mam pierwszego zdania… weź mi pomóż.
B.: Dzień dobry. Będę teraz recenzować.
Z.: Inaczej. Dzień dobry. Byliśmy z Brz. w teatrze. On co prawda nie lubi teatru, ale obiecałam mu szarlotkę, za którą ostatecznie i tak musiał sam zapłacić.
B.: Pisz już.
Z.: Nawet z desperacji sam poszedł mi po program…
B.: PISZ!!!
Z.: Piszę. Notatki robię.
B.: Na notatki był czas wczoraj!
Z.: Tyran.


Nie będę może przytaczać rozmowy, jaką Brzydal odbył – przez CB – z najprawdziwszą leśną prostytutką, podczas kiedy ja siedziałam obok i prowadziłam nasz dyliżans. Chciałam zostawić go (Brzydala, nie dyliżans) gdzieś na Murckach w tej śnieżnej zamieci, ale wtedy musiałabym na zawsze zostać sama w tym mieszkaniu, a tam jest jeszcze tak cholernie dużo do zrobienia…

Poza tym humor szybuje trochę niestabilnie, a wiem, że od tego blisko do pikowania pionowo w dół. Jestem niespokojna i rozkojarzona, a w głowie jak u cyganki w tobołku. I brak wiary w pakiecie.

Zzzz.

PS
- Ty masz fotel jak prezes – rzekła nasza praktykantka do mojej koleżanki z pokoju.
- Bo wszyscy wiedzą, że jestem prezesem tego pokoju! – jak zwykle skromnie odparła koleżanka.
- A ona? – zapytała praktykantka, patrząc na mnie, na co niechętnie łypnęłam znad klawiatury.
- Yyyy, ona jest prezesem od… nie. Jest szarą eminencją tego pokoju. Albo czarną owcą.

Brak komentarzy: