poniedziałek, 30 stycznia 2012

Pradziadek Jan

- Zobacz, co znalazłem! – krzyknął tryumfalnie Tata, wyciągając głowę z szafki, w dłoniach dzierżąc pokaźne pudło. Ze zdjęciami. Na samej górze byłam kilkuletnia ja w ekstremalnie kolorowym stroju Indianina na tle przedszkolnej choinki. Sądząc po minie, całkiem byłam zadowolona, że nie jestem jakąś durną, cukrową księżniczką. – A zobacz to! – wyszperał jeszcze jakąś pamiątkę po czasach, gdy szczytem mody wśród nastolatków była czerwona flanela – w takiej do zdjęcia pozował mój brat z fryzurą a’la wierny fan Depeche Mode. – Ale zobacz… I wyciągnął to:

Mój Pradziadek Jan. Ojciec mojego Dziadka Adama. Dziadek Adam to ojciec mojej Mamy.
Jak zacząć? Pradziadek Jan. To jedyne jego tak wyraźne zdjęcie, jakie się zachowało. Zdjęcie na drewnie. Wysokie na 7, 8 centymetrów. Kto i kiedy je zrobił? Niewiele wiadomo. Dziadek Adam urodził się w 1912 r. w Jarosławiu. Mówiło się, że Pradziadek Jan zginął w I wojnie światowej, gdy Dziadek miał dwa lata, więc w 1914 r. Na zdjęciu Pradziadek jest w mundurze Armii Austro-Węgierskiej. Nie ma pewności, który z żołnierzy to Pradziadek Jan, bo przecież nikt z nas, ani nikt, kogo znaliśmy, nie mógłby go poznać. Ale ja czuję, że mój Pradziadek Jan to ten z prawej. Po oczach poznaję. Dziadek Adam też miał coś takiego w oczach. Ma to też moja Mama i ma mój Brat. Ja na pewno tego nie mam. Kim jest drugi żołnierz? Czemu są na zdjęciu razem? Czemu mają inne mundury? Z którego roku jest to zdjęcie? Dwie gwiazdki na mundurze – dlaczego? Pewnie jakiś znawca czasów pomógłby mi odpowiedzieć na kilka ważnych pytań. Może się ktoś uaktywni.
Gdy w tym 1914 roku ginie na wojny młody i przystojny mój Pradziadek Jan, Dziadek ma dwa lata. Nie ma już ojca, ale ma matkę, Janinę. De domo prawdopodobnie Pacuła. Ale ma ją krótko. Wokół niej snuje się dziwna tajemnica, jakiś niespokojny duch czasów, coś, co niektórzy podobno wiedzieli, ale – nawet jeśli – to tę tajemnicę już zabrali ze sobą do grobu. A jak żyli, to nie puścili pary. Nie dało się ani groźbą, ani prośbą, ani alkoholem. Jak zaklęci. Tylko z nieszczęśliwymi minami kręcili głowami i zapierali się, że nigdy! Bo niedługo po Janie, jego żona Janina znika. Mamy w głowie kilka scenariuszy. Mogła porzucić mojego Dziadka, ze strachu, z desperacji, z rozpaczy po stracie męża. Mogła odejść z kimś innym, w dodatku np. bez ślubu (mamy początek XX stulecia!). Mogła, co też wielce prawdopodobne, popełnić samobójstwo, co na Wschodzie było podobno tak piętnowane i tak wypierane ze zbiorowej świadomości, że tacy nieszczęśnicy nie zasługiwali nawet na grób w nazwiskiem na tabliczce. Mogła się przechrzcić. Ktoś mógł jej zrobić krzywdę. Miejscowi może? Wiedzieli na pewno, a nie mówili nic. A grobu prababci nie ma. Ani tam, w Jarosławiu, ani na Zalesiu, gdzie wdowa na kilka miesięcy przeniosła się z małym Adasiem. Kilkanaście lat temu moja rodzina przeszukała opasłe księgi parafialne, szukając jakiegokolwiek śladu, przede wszystkim aktu zgonu prababci, ale przecież też ewentualnych kolejnych chrztów czy ślubów. Nic. Ślad się urwał. Oczywiście nie wiemy też, gdzie jest grób Pradziadka Jana, tego ze zdjęcia.
Mój Dziadek Adam więc w wieku dwóch lat został sierotą. Na Zalesiu zamieszkał u swojego dziadka (czyli mojego prapradziadka), który rodzinę miał dość liczną, więc były tam i kobiety, które potrafiły zająć się Adasiem, i inne dzieciaki, wśród których mógł dorastać. Potomkowie tych dzieciaków wciąż tam żyją. Później, gdy Adam podrósł, to – w telegraficznym skrócie – piął się po szczeblach kariery w straży pożarnej. Gdy poznał moją Babcię we Lwowie, był ekstremalnie przystojnym, wysokim oficerem, miał błyszczące guziki, wysokie buty, błysk w oku i tę odwagę, która kazała mu setki razy ryzykować własnym życiem, by ratować cudze. Uciekli razem z tego Lwowa, on – ogniomistrz o maksymalnie tradycyjnym wychowaniu i ona – młodziutka, śliczna nauczycielka, ekstremalnie postępowa i miastowa kobieta, która niedługo potem w pożodze wojennej uciekała wozem drabiniastym z niemowlęciem na ręku, bo na tym zapadłym Zalesiu nie była w stanie wytrzymać nawet kilku dni. Uciekła do innego miasta, od ręki dostała pracę w szkole i mieszkanie, a Dziadek szukał jej przede wszystkim po to, by powiedzieć jej, jak potwornie jest oburzony… Później to niemowlę, urodzone we Lwowie, z którym Babcia uciekała, w połowie lat 80. stało się moją chrzestną matką. Ich młodsze dziecko, czyli moja mama, urodziła się już w Katowicach, które szybko stały się Stalinogrodem. Było mieszkanie na Świerczewskiego (dziś Raciborska, niedaleko Pałacu Młodzieży), później była Ligota. Babcia całe życie uczyła w szkołach albo szefowała przedszkolom (do teraz dostaje pocztówki od wdzięcznych uczniów). Dziadek latami pracował w straży, nawet był komendantem, a młodych szkolił jeszcze na emeryturze. Dla mnie Dziadek zawsze wyglądał tak jak na tym zdjęciu, które ktoś zrobił nam na wakacjach kiedyś, kiedyś…

Chce się wiedzieć, co stało się z Janem i Janiną. Pamiętam, że u nas na starym mieszkaniu wisiało to zdjęcie z dwoma żołnierzami. Zdjęcie, któremu lata mijają, a które nie straciło nic z jakości, ostrości i nic z tajemnicy, która siedzi w tych oczach, w detalach mundurów, w białych rękawiczkach, w twarzach…
Od razu włącza mi się prof. Szymutko: „...każda bowiem fotografia zawiera według Barthes’a rzecz nieco straszną: powrót umarłego. Sontag, rozważając owo zatrzymywanie, przechowywanie rzeczywistości w zdjęciach, napisze podobnie: Fotografia – to rejestr śmiertelności”...
Kończę. Wybaczcie ten długi wywód nie z tej epoki, nagłe rodzinne historie i tajemnice, których przecież nigdy tu nie było. Ale dzień taki z gatunku „depresja dwa dni przed i trzy dni po”. Albo odwrotnie.
Złośnica

PS Dziadek Adam zmarł w kwietniu 1998 roku w Katowicach. Z pogrzebu pamiętam tylko tych wszystkich strażaków i najsmętniejsze na świecie wycie syren, gdy trumna znikała mi z oczu.

1 komentarz:

spider-mama pisze...

Na urodziny Mamy cztery lata temu podarowaliśmy Jej album ze zdjęciami najbliższej rodziny. I już teraz niektóre ze zdjęć stały się takimi rejestrami śmiertelności.

Zazdroszczę Ci Złośnico wiedzy na temat dziadków i pradziadków. Zawsze się znajdzie postać X, która nie miała dziadków, nie miała pradziadków i zawsze w okolicach 22 stycznia nie wiedziała, gdzie skierować wzrok.