wtorek, 7 lutego 2012

Mitos21. Antologia

Od paru dni miałam w torebce awizo. Nie wiem, skąd w listonoszach przeświadczenie, że kilka dopołudniowych godzin ludzie powinni spędzać w domach, na wypadek gdyby ktoś chciał wysłać coś tradycyjną pocztą. I nagle ten świstek. Od zeszłego tygodnia sam pchał mi się do rąk, wyłaził z torby, wypadał z kieszeni, a ja się nie spieszyłam, bo czułam, że to pewnie coś tak miłego jak: ZUS („i owoc żywota twego je-ZUS”), towarzystwo ubezpieczeniowe, fundusz zdrowia, skarbówka (urząd skarbowy, a nie policja skarbowa), fundusz emerytalny, PIT albo wypowiedzenie. W dodatku przyszło to in-postem, a odbiór w jakimś miejscu, którego nie znam. Pfff. Kocha to poczeka. Poczekało.
Dziś po pracy postanowiłam odnaleźć moją przesyłkę, zanim dostanę nieuchronne ponaglenie. Na gigantycznym blokowisku znalazłam śmieszny, mały punkt odbioru, a tam wręczyli mi nie jakąś smętną, płaską kopertę, a całkiem spore i dość ciężkie zawiniątko. Kto mi to wysłał? – zapytałam faceta zza lady, a on z pieczątki przeczytał: Narodowy Stary Teatr… Ha!
Ha! HAHAHAHAHA! HAAAAAAAAAA!
Mitos21! Projekt unijny! O rany! I od razu świat piękniejszy. Wytrząsnęłam z koperty dwie książki, zaciągnęłam się zapachem druku i pognałam z powrotem do auta, przeczytać list przewodni, którego skan wrzucam poniżej, żebyście zobaczyli, w jak pomysłową i nowoczesną formę może iść promocja teatru. Coś cudownego. notka prasowa o akcji...
Najchętniej zaczęłabym pożeranie tych dramatów od razu, natychmiast, ale mam rozgrzebaną recenzję, a jak wsiąknę w Mitos, to zniknę na dwa dni.
Dużo się dzieje ostatnio w tych promocyjnych działaniach… Przyznaję, że o „Hamlecie” w TŚ wiedziały całe Katowice, nawet ci, którzy mieliby wątpliwości, gdzie w mieście jest teatr. Spot emitowany na Spodku. Wielkoformatówka na Zenicie. Wybiórcze UV w programie. Starają się, aż miło na te zmiany popatrzeć. I filmiki!
Trailer „Hamleta” wzbudził we mnie większe emocje niż sam spektakl ;)
Filmik z „Jakobiego” jest poskładany jeszcze lepiej... „Zatruję ci życie, a potem cię pochowam!” ;))

Jakobi i Leidental - Teatr Śląski (trailer) from siałababamak on Vimeo.
Ale pierwszy i tak był dla mnie Teatr na Woli ze zwiastunem „Naszej klasy”, który mnie rok temu zwalił z nóg (może dlatego, że sama wtedy szarpałam się z ekipą filmową i przekonałam się, że dla 3 minut gotowego filmu potrzeba co najmniej 12 godzin zdjęć).


Gdzieś z drugiej strony miga mi ten legnicki manifest sprzed kilku dni. Nie znam tej sceny i nie mnie oceniać założenia dyrektora, bo nie umiem wyczuć, czy są drastyczne w stosunku do tego, co dotąd tam wyrabiali, czy wręcz przeciwnie, czy tylko uklepali to co mają. Ale przyznaję, że z promocyjnego i wizerunkowego punktu widzenia zrobili coś ciekawego, co spowodowało jakąś dyskusję (pewnie liczyli na większą), w tym kilka szybkich tekstów polemicznych, wreszcie wulkan pytań o kondycję współczesnego teatru w takich normalnych rozmowach między widzami. Mnie więcej dały rozmowy ze znajomymi niż te mniej lub bardziej złośliwe felietony publikowane na e-t i na GW. Widzowie swoje, artyści swoje… Norma. Ale pomysł, pomysł… Za pomysł dziękuję, za ten mały wybuch, za powód, żeby pogadać. A ja naprawdę nie tęsknię za sztukami z początkiem, środkiem i końcem...
Narodowemu Staremu Teatrowi wielki szacun za pomysł, za jego realizację i za klasę. Dziękuję za książki i trzymam kciuki za dalszy rozwój projektu o potwornie technicznie brzmiącej nazwie „Działalność Narodowego Starego Teatru w ramach sieci Mitos21 oraz wzmacnianie pozycji międzynarodowej”.

Chyba czas nauczyć się pisać projekty unijne.

Zł.

Brak komentarzy: