poniedziałek, 9 kwietnia 2012

ze Świąt

Ze Świąt podrzucam jedną fotkę. Fotka z Pszczyny, dzisiaj. Taka, bo to nasze pierwsze Święta tutaj u nas. Znaczące, przełomowe, jedynie w swoim rodzaju? Może, choć też zaskakująco normalne, naturalne, takie bardzo nasze. Nagle mamy trzy domy, ale wracamy tutaj. Ostatecznie uciekliśmy też stąd, żeby pójść na długi, trochę jeszcze mroźny spacer.


Podrzucam ze Świąt jedną piosenkę, która mnie niespodziewanie wzrusza i zmiata tym klimatem, który był mi bliski lata temu. I to czasami wraca za pomocą kilku wybrzękolonych na gitarze nutek. Pomysł, by przenieść to na jakąś pustą ulicę, urzekł mnie zupełnie i sprawił, że katowałam Brzydala tym kawałkiem przez kilka dni.

 

Tym, którzy mają w głowie niespokojnie, polecam tę piosenkę z góry. I siebie też polecam.
Jutro wracam do pracy. Na szczęście w środę teatr. W sobotę teatr. W przyszły czwartek teatr. I w kolejny poniedziałek też. Rany, jak pięknie.
Zł.

Brak komentarzy: