czwartek, 24 maja 2012

sygnał

Zostałam dłużej w biurze żeby odrobić zaległy czeski przed zajęciami. Za mną był kolejny dziwaczny dzień na takich obrotach, których normalny człowiek dla własnego dobra nie powinien sobie nawet wyobrażać. No i wymiękłam, sorry. Padłam pyskiem na biurko i przez chwilę wydawał mi się, że nie dam rady się zwlec. W końcu wyszłam na rozgrzaną ulicę i człapiąc na zajęcia zapragnęłam tak strasznie pogadać z kimś normalnym, że z czeluści torebki wygrzebałam telefon i chlipiąc spod okularów człowieka-muchy zaczęłam przeglądać po kolei wpisy w książce telefonicznej. Zastanawiałam się, do kogo w ogóle mogłabym zadzwonić, po drodze tagując w myślach kolejne osoby: praca, praca, praca, praca, nie, praca, na pewno nie, praca, praca, nie mam ochoty, praca, praca, nie ma szans, praca, kto kurwa? kto to jest w ogóle? Do kogo zadzwonić, żeby nie padło zbyt wiele pytań? Dzwonię do Warszawy. Sygnał. Drugi trzeci czwarty piąty czerwona słuchawka. No tak, pracuje pewnie do późna. Szukam dalej. Dzwonię do Katowic. Cisza. Dalej. Dzwonię do Mikołowa. Sygnał. Drugi trzeci czwarty piąty czerwona słuchawka. No żesz kurde. Po chwili oddzwania. Świetny wybór, zbyt wiele pytań nie pada. Rozmawiamy tak, że na zajęcia wpadam na styk, co prawda z nosem czerwonym jak renifer Rudolf, ale przynajmniej nie spóźniona i trochę mniej rozedrgana. Byłoby strasznie gdyby nie oddzwonił na tych kilka minut. Zajęcia trochę mnie ogarniają. Zawsze uważałam, że nauka dyscyplinuje emocje.

Wczorajszy Bytom dziwny, bo ja już bez sił, tak strasznie rozkojarzona na tej widowni, patrzyłam co chwilę na zegarek i chciałam być już w domu, po prostu. I to nie wina sztuki, tylko moja. Z przerażeniem myślę o tym tekście, na który mam jeszcze max 2 dni, a pomysłów zero. I myślę też już o końcu tego sezonu. W sumie nieprawdopodobne, jak ja o tym myślę. Na zmianę z przerażeniem, że nie mam najbledszego pojęcia, gdzie będę uciekać, jeśli nie do teatru, na zmianę z ulgą, że może trochę wyhamuję, że może mi się inne sprawy wyostrzą i wykadrują dokładniej w polu widzenia, że przerwa jest mi potrzebna. Jeszcze kilka spektakli chyba. Nie wiem. Wiem tyle, że mnie wczorajszy teatr nie ucieszył, a to zły znak. Pewniaki z zasady nie powinny zawodzić.

z.

Brak komentarzy: