niedziela, 14 października 2012

ciastek

Ok, przyznaję, nieznośna byłam od rana. Ale Konkubent i Współlokator, zwany potocznie Brzydalem, wcale nie był lepszy. Odreagowaliśmy dopiero teraz, wspólnie walcząc z Ciastkiem. Efekty poniżej.

Idealna Pani Domu i Materiał Na Żonę? Brednie! Brzydal nawet na sekundę nie wypuścił foremki z rąk. Pozwolił mi co najwyżej robić kolorowe guziczki. I oczywiście babrać się z ciastem;).
Na jednym ze zdjęć widać, że przepis miałam zapisany na repertuarze, który wyniosłam wczoraj z Korezu, bo pieczenie naszło nas poza domem, a to było jedyna rzecz w mojej torebce, na jakiej mogłam coś zapisać ("Mamuś, podaj mi proszę ten taki przepis, no wiesz który..."). Wcześniej wytargałam kawał tej ulotki, bo zadzwoniła chora przyjaciółka z prośbą o zakupy i na tym repertuarze musiałam zapisać jej listę. No i później ten przepis. Kto by pomyślał, jak wielofunkcyjne mogą być drukowane materiały promocyjne...
Myślami w pierony daleko.
Poniedziałku, uważaj! Nadciągam!
Z.

3 komentarze:

Lady Pink pisze...

łoj, ja już chcę święta i wypiekanie pierniczków :)

Enzowy pisze...

no dobra, popekaly mm-sy, czy nie?
jak robilam tzw. swinskie ryjki, to tez uzylam mm-sow i troche(wg mnie)zepsuly efekt.

Anonimowy pisze...

no dobra... ;) powiedzmy, że połowa popękała, a reszta trzymała się dzielnie. Zł.