sobota, 27 października 2012

w trasie

Niedziela. Teatr. Zabrze. Ratajczak.

Ok, przyznaję, nie spodziewałam się, że Zabrze jest na końcu świata. Wprawdzie byłam tam wcześniej, ale jak się jedzie z kimś i cały czas o czymś się gada, to tej odległości tak się nie czuje. Sosnowiec Katowice Chorzów Świętochłowice Ruda Śląska Zabrze. Zestresowana całą tą dziwną sytuacją z festiwalem. Przez chwilę myślę, że trzeba się było puknąć w łeb, a nie… Ale monodram „I będą święta” bardzo w porządku. Chciałam to zobaczyć po „Tak wiele przeszliśmy…” i po „Królach dowcipu”. Dobrym ekipom trzeba być wiernym. Wracam późno. Zabrze Ruda Śląska Świętochłowice Chorzów Katowice Sosnowiec. Padam bez życia.

Wtorek. Teatr. Zabrze. Liber.

Musiałam zobaczyć Libera, po tym jak zmiotły mnie jego „III Furie”. Sosnowiec Katowice Chorzów Świętochłowice Ruda Śląska Zabrze. „Trash story” wydaje mi się bardziej zwarte, spójne i konsekwentne. Siedziałam te dwie i pół godziny, raz po raz zbierając szczękę z podłogi i łapiąc się za głowę z myślą „łaaaaaa…” Po pierwszych pięciu minutach sama sobie gratulowałam, że zrobiłam wszystko, by tam być i móc to oglądać. Coś wspaniałego. Uciekam w trakcie oklasków. Wracam późno. Zabrze Ruda Śląska Świętochłowice Chorzów Katowice Sosnowiec. Padam bez życia.

Czwartek. Teatr. Zabrze. Głomb.

Chciałam, zawsze chciałam, od kiedy czytam jego bloga. Sosnowiec Katowice Chorzów Świętochłowice Ruda Śląska Zabrze. Zgubiłam się oczywiście. Nawigację bierzesz? Ee, coś ty. Widziałam na mapie gdzie to jest. Taaaa. Przejechałam. Tubylcy wskazali mi drogę do Kopalni Sztuki. Sceneria jak z horroru. „Orkiestra” przefajna, ze wspaniałym Rafałem Cieluchem, do którego od czasów Apolla i koronki do serca zeusowego mam niepohamowaną słabość. Żal odpuszczać takie spektakle, żal ich nie znać. Wracam późno. Zabrze Ruda Śląska Świętochłowice Chorzów Katowice Sosnowiec. Padam bez życia.

Piątek. Teatr. Bielsko. Talarczyk.

Zestresowana co najmniej tak, jakbym sama miała wystąpić jako Konstancja. Wciągnęłam nogi na obrotowe krzesło za biurkiem i zupełnie szczerze poinformowałam Koleżankę z Biura, że ja już nie chcę. Że mnie to przestało cieszyć. Że się boję, że coś mi się posypie. Oczywiście nie uwierzyła, a ja naprawdę byłam pewna, że nie chcę. Odstresowałam się trochę rozmową z kierowcą i próbami naprawy mikrofonu. Katowice Tychy Pszczyna Czechowice Bielsko. Na czas. Wszystko ok. Jak mogłam nie chcieć? „Amadeus” mnie zmiął jak kartkę papieru. Ponad trzy godziny mijają jak pstryknięcie. Gapię się na scenę i nie wierzę, że aż tyle mogło mi umknąć na premierze. To kolejny dowód na to, że nie powinnam oglądać premier. I że wszystko powinnam oglądać minimum dwa razy. Absolutnie najwspanialszy na świecie Witold Mazurkiewicz. Nie da się oderwać oczu. Genialny spektakl. Genialny. Piękny standing. Wracamy ze śniegiem. Bielsko Czechowice Pszczyna Tychy Katowice. Padam bez życia.

Złośnica

Brak komentarzy: