sobota, 22 grudnia 2012

funkcja magiczna

To niepoważne, reagować na sms-y we śnie. Tzn. nie na takie, których nadejście słyszę przez sen, tylko te, które są tego snu wytworem. Piąta rano. Cholera. Wciągam telefon pod kołdrę i upewniam się, że nic takiego nie przyszło. Ani to, ani nic innego. Szkoda? Nie wiem.

Dobrze chociaż, że nie wzięłam się z rozpędu na odpisywanie.

O spaniu nie ma mowy. Ściągam pocztę, czytam wiadomości, zaglądam na fejsa. Do perfekcji opanowałam już tworzenie wirtualnych światów pod kołdrą w taki sposób, by rażącym światłem nie budzić Brzydala. Bo Brzydal ma jeszcze zasłużoną godzinę snu. Najwyraźniej wieczorem nie myślał o głupotach i go nie pokarało tak jak mnie.

A mój sen niczego niepokojącego nie zapowiadał. Tylko nagle ten jeden sms. I kicha, nagle wszystko mi się przypomniało. Może jednak koniec świata był, tylko nikt mnie nie uprzedził, że to się będzie działo w mojej głowie, a nie gdzieś obok.

Nie wiem, czy to wszystko przemilczeć, prze-pisać czy...

Mam nadzieję, że w tym roku ktoś wpadnie na to, by życzyć mi, żebym zmądrzała. Może nareszcie zadziała funkcja kreacyjna języka. Funkcja magiczna. Bez tego nie widzę szans.

Siódma rano i mnóstwo czasu.

z.

Brak komentarzy: