poniedziałek, 4 lutego 2013

nocny pociąg

Z Brzydalem nie da się robić zakupów. W realu szukam szpinaku, a Brzydal jak w transie buszuje w filmach. Znikam w empiku na dziale biografie i wspomnienia (jednak genów się nie oszuka: moja Mama, też filolog polski, po 60 latach czytania doszła do wniosku, że czytanie innej literatury jest stratą czasu), a Brzydal bierze do rąk dvd, ogląda je, odkłada, przekłada i co którąś niesie do kasy, najczęściej parami lub czwórkami, choć zdarzały się i ósemki.

Wczoraj w saturnie mieliśmy poszukać kumpla, który tam pracuje, ale stanowczo zatrzymał nas regał z polskimi filmami. Z drugiej strony żal nie brać, skoro filmy, które lubimy i które nas zazwyczaj w kinie zgniatały jak puszkę po coli, można teraz kupić w cenie tego szpinaku, o którym było wcześniej… I wczoraj w tym saturnie szliśmy już elegancko do kasy z sześcioma kolejnymi cudeńkami, gdy wciągnął nas – niestety – taki metalowy kojec z absolutnym płytowym burdelem, w którym było milion dvd, w tym i „Troskliwe Misie”, i jakaś joga dla początkujących, i „Wesele” Smarzowskiego, które znamy na pamięć, ale przecież to w niczym nie przeszkadza. I tam, między tymi płytami, był taki jeden film (rany boskie, wstyd to tu pisać, wstyd że ktoś tu kiedyś przyjdzie, bo google go tu z tego powodu pokieruje), film pod aż za wiele mówiącym tytułem „Nocny pociąg z mięsem. Następna stacja rzeźnia”. Na początek tylko zrobiliśmy fotkę dla potomnych, rechocząc coraz radośniej i pomrukując, że to do jasnej cholery niemożliwe, że ktoś dał na taki film pieniądze i że ktoś to kiedyś kupi, by po chwili usłyszeć podszept Szatana, namawiający nas, by tę płytę kupić mojemu Bratu i dać mu razem z „Weselem”, bo wiemy, że lubi, a nie ma. I jeszcze powiemy mu, że albo bierze obie, albo żadnej. Tak jest. Genialny plan. Bierzemy.

Przy kasach na szczęście pusto. „Nocny pociąg z mięsem” na samym dnie stosiku. Pani powoli kasuje, jedną za drugą, aż wreszcie nasza rzeźnia jest już na wierzchu. Pani patrzy z powątpiewaniem na płytę, na mnie, ja oczywiście wybucham śmiechem, pani przykrywa rzeźnię reklamówką i wgapia się w monitor. Brzydal: to lepiej, że pani to przykryła – mówi poważnie i w końcu pani zaczyna się uśmiechać. Ja w tym czasie już zaczynam zalewać się łzami tak, że nie jestem w stanie wstukać pinu. Pani jest taaaaka pozytywna... – słyszę słowa pani zza kasy. Po chwili łapię oddech i tłumaczę się jak idiotka: to dla brata… A Brzydal spojrzał mi prosto w oczy i rzekł najpoważniej jak umiał: przecież ty nie masz brata. Pani już zupełnie straciła nad sobą panowanie, ale ze mną i tak było gorzej: wytoczyłam się stamtąd razem z filmami i z „Nocnym pociągiem z mięsem”, na oślep trochę i odrobinę już nawet rozmazana wokół oczu jak miś panda… Nie pamiętam, kiedy ostatnio śmiałam się AŻ TAK. Najlepiej.

Pozytywny był to styczeń. Dzielnie trzymam się w pionie. Sobotnia impreza fantastyczna. Dyskusje bardziej zajadłe niż w polskim sejmie, ale mimo trzech milionów różnic zdań udało się nam wszystkim zachować atmosferę miłości, koleżeństwa i daleko idącej akceptacji (haaaahahaha). Lubię to. I kto tu w ogóle jest gościem, skoro wszyscy są jak u siebie?

Przemiłym efektem ubocznym trzech zeszłotygodniowych imprez i rocznicy ("Drogówka" na TAK!) jest to, że nasze mieszkanie zmieniło się kwiaciarnię, co mnie bardziej niż cieszy, bo w tym temacie jestem najzwyklejszą babą i kwiaty uwielbiam, wszystkie, jak leci. Teraz więc zanim wyjdę do pracy, snuję się z pokoju do pokoju i z błogą miną wsadzam nos w każdy kolejny bukiet, zupełnie jakbym nie musiała być w biurze za 20 minut.

Drugim widocznym efektem ubocznym jest obecność dwóch wyśnionych cegieł, czyli trudnego do odpuszczenia „Dziennika Mistrza i Małgorzaty” (rany rany rany…), oraz „Mamy Muminków”, czyli przepięknie wydanej opowieści o Tove Jansson. Łącznie hmm, jakieś 1200 stron. Dziś w pracy jarałam się pierwszą z tych książek i od jednej z koleżanek usłyszałam: „500 stron? Boże, bez sensu tak czytać jedną książkę przez 10 lat…”

No tak, w sumie racja. Bez sensu. Może lepiej odpakuję jednak ten "Nocny pociąg z mięsem"?

Złośnica

2 komentarze:

Enzowy pisze...

no wlasnie i jak ten Pociag?;-) czy juz gdzies cos bylo i przegapilam, czy po prostu bylo takie, ze a znie wiesz co napisac;-)

Darmowe Automaty Do Gry Hot Spot Online pisze...

też lubię filmy! ;)