poniedziałek, 18 marca 2013

od razu widać

Koniec urlopu równał się z masakrującą ponad 12-godzinną dniówką. I po tych 12 godzinach wpadliśmy na siebie z Brzydalem pod drzwiami mieszkania. Spojrzał na mnie z powątpiewaniem, a ja nawet mogłam się domyślać, dlaczego. Zmęczona, blada, zmierzwiona, zmarznięta, wygłodniała i zahukana. Rozchwiana.
- Od razu widać, że w pracy byłaś, a nie w teatrze.

Zł.

PS O Interpretacjach napiszę na dniach. Jest o czym.
     W głowie wszystkie dziwności nie pozwalają spać.

Brak komentarzy: