wtorek, 18 czerwca 2013

bujaj się

Duży balkon to dużo plusów. Poza tym, że jest na nim mnóstwo miejsca, a popołudniami mnóstwo słońca, to jeszcze jest z widokiem na szyb i na ekstremalną zieleń. Idealny na spontaniczne Balkon Party, dobry do czytania, sączenia drinków i gapienia się w niebo. Mały balkon był dotąd przez nas pomijany, bo należał do Świata Pierdolnika, w którym mamy biuro połączone z suszarnią, więc nie jest to wymarzone centrum relaksu zaprojektowane według zasad feng shui. W tym momencie jednak mały balkon jest moim ulubionym miejscem w domu, którym stał się błyskawicznie i niespodziewanie. Otóż bujam się w pięknym, pasiastym hamaku, z netbookiem na kolanach, oglądam malinowy zachód słońca i wzbudzam zainteresowanie sąsiadów, bo wyglądam jakbym się poważnie szykowała do akcji „Wakacje w mieście” lub jakby stopień mojego dziwactwa pogłębiał się wraz ze wzrostem temperatury. Wiszę więc kilka metrów nad ziemią i kołyszę się leniwie z miną zadowolonego pieska preriowego i zachodzę w głowę, czemu nie wpadłam na to wcześniej. Bujaj się – myślę sama do siebie po tym kolejnym absurdalnie nerwowym dniu i dumam, czy mój biurowy balkon nadawałby się do bujania, skoro to tak mnie uspokaja i rozwiązuje splątane w supły końcówki nerwów. Bujajcie się wszyscy – mam ochotę mruknąć pod nosem, z tym że to nie hamak mam na myśli.
zł.

PS Brzydalowi dziękuję, że w trzy sekundy wymyślił, jak to zamocować, że nie marudził ani sekundy i ani razu nie zapytał, po co mi to. I że nie pytał, czemu koniecznie chcę zobaczyć wystawę "Cieszyńska" i czy warto godzinę jechać, żeby spędzić tam kilka minut. I że mnie zabrał na latające rowery. Że się w ogóle nie dziwił, że w symulatorze dachowania drę się jakby to był rollercoaster. I że namawia mnie do zmian.

Brak komentarzy: