sobota, 27 lipca 2013

kotwica

Czwartek 25 lipca 2013 r. przechodzi do historii pod znakiem jednej małej kotwicy.


Wydarzenia ostatnich dwóch dni plasują mnie naprawdę wysoko na liście najszczęśliwszych ludzi na świecie.
Jestem też w ścisłej czołówce listy fizycznych i psychicznych wraków, a mój organizm jedyne, co robi, to wyje na alarm i każdą swoją reakcją wprost sugeruje mi, że przegięłam, ze wszystkim. Muszę ogarnąć się jeszcze przed wyjazdem, by później móc już tylko w euforii myśleć, że tak właśnie miało być. I że ktoś mądrzejszy ode mnie to przemyślał, a ja muszę tylko w to uwierzyć i tym przemyśleniom ufać.
Wywracam swoje życie do góry dnem i dawno nie miałam w głowie tak jasno.
Zł.

Brak komentarzy: