wtorek, 13 sierpnia 2013

żyjemy, żyjemy...

Żyjemy, żyjemy, a w Albanii żyło się nam naprawdę cudnie... Chciałam wrzucić kilka zdjęć, ale net mi tu prawie nie dociera, więc kiedy indziej. W Albanii i Czarnogórze nie było mowy o pisaniu. Po kilkanaście godzin non stop na nogach w dzikim bałkańskim upale, oglądanie, szukanie, zwiedzanie, chłonięcie i nie zawsze udane próby odespania, bo przecież szkoda czasu. Radocha i odnawialne źródła energii.
Dziś zakotwiczyliśmy się w Acharavi, gdzie może odpoczniemy, a może nie, bo już ciągnie nas w kilka miejsc na wyspie. Na pisanie o ludziach, miejscach i wrażeniach jeszcze przyjdzie pora. Póki co wszystko to razem tylko huczy w głowie i łapie za gardło.
buziole
Zł.

Brak komentarzy: