sobota, 2 listopada 2013

piekiełko

Podobno każdy ma swoje prywatne piekło, taką karę za wszystkie grzechy, które już się popełniło, a może i za te, które się dopiero z dużą lub jeszcze większą radością popełni w przyszłości. Moje piekiełko jest całkiem blisko, bo piętro wyżej. Rodzina z dwójką małych dzieci. I zamiast w sobotę do godziny 11 słodko mamrotać przez sen, to od 7 rano słucham rozdzierającego wrzasku młodszej latorośli sąsiadów, która najwyraźniej cały tydzień zbiera siły, by w sobotę rano zrobić niezłą rozpierduchę. Nie wiem, co robi w tym czasie starsze dziecko, ale dźwięk, który przy tym słyszę, kojarzy mi się ze stadem biegnących po drewnianej podłodze bizonów. Ale dorośli z góry też są słodcy: w ich wykonaniu hitem są karczemne awantury o trzeciej w nocy, włącznie z takim filmowym rzucaniem przedmiotami i cofaniem się z żalami do czasów co najmniej pierwszej wojny punickiej. Słodziaki.

Brzydal mówi, że mam się nie przejmować, bo kiedyś nadejdzie ten piękny dzień, kiedy wykupimy ich mieszkanie:)…

Chociaż może to piekło nie jest najstraszniejsze ze wszystkich. Janusza Głowackiego, moją literacką miłość, pokarało potężniej i złośliwiej: mieszkał obok szkoły muzycznej…

Mimo głośnej obecności wariatów piętro wyżej, szczerzę się od rana, bo mijają dziś dwa miesiące w mojej nowej pracy. Dwa miesiące, które minęły piorunem i dzięki którym czuję, że poukładałam sobie życie na nowo. A przede wszystkim poukładałam sobie w głowie te wszystkie rozsypane klocki, z którymi już nie wiedziałam co zrobić. Nie wiem, jak długo można trwać w takiej euforii i co zrobić, żeby utrzymać taki poziom entuzjazmu, ale wyhodowałam sobie we krwi cząsteczki endorfin wielkości piłeczek do ping-ponga i chcę bardzo, by tak zostało.

To co, świętujemy dzisiaj? Trzeci dzień z rzędu...? Ale co ja mogę, że jest okazja:)?

zł.

1 komentarz:

Kasja pisze...

a nad nami dwoch mlodziencow. pracujacych, bo niby rankiem zrywaja sie do roboty. ale nocami maja seanse na wii czy innym xbox-ie. nie dosc ze ma sie wrazenie, ze sufit spadnie na leb, to jeszcze oni te podskoki okraszaja dzikim rechotem/swoje seanse;-)zaczynaja nie wczesniej niz ok22, a koniec ruchomy, bywa ze i 2-3 w nocy. i tyle w temacie niby to przestrzegania ciszy nocnej w Szwajcarii:D