środa, 3 grudnia 2014

Gogol Bordello w Krakowie

Tyle czekać… Co było? Dzika energia. Multikulturowy koktajl. Było szalone pogo. Nieco dziwni ludzie dookoła – mnóstwo obcokrajowców, łysi, cnotki, dzieciaki, punki, dresy. Dużo piosenek, które lubię i na które czekałam: We rise again, Lost innocent world, The other side of rainbow, Pala tute, My companjera, Immigraniada, Last one goes the hope, Break the spell, Wonderlust king, Dig deep enough, Trans-continental hustle, Alcohol, Sally, Start wearing purple, Illumination… Zabrakło mi My gypsy auto pilot i Undestructable, od których jestem kompletnie uzależniona.
Był taki moment, że Eugene’a miałam niemal na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło dobrze podskoczyć. Kudłaty chudzielec, zarośnięty jak Jezus, upocony i w szortach, obłęd w oczach, butelka wina w dłoni. Demon sceny. Tuż obok mnie. Nie ma się co dziwić, że ludzie oszaleli. Ja też oszalałam, choć nie aż tak jak przypuszczałam.
Zawiodła mnie akustyka Rotundy, a przede wszystkim to, jak słychać było wokal tego wąsatego czubka, którego uwielbiam. Na szczęście znam jego kawałki na pamięć. Gdybym miała słuchać i rozumieć wyśpiewywane słowa, nie miałabym szans. Trochę szkoda. Tyle czekać…
Nie zmienia to faktu, że punkowo się wyszumiałam, pilnowana przez czujnego Brzydala, który dbał o to, by nikt mi krzywdy nie zrobił. Sam zachowywał stateczną powagę...
Wróciliśmy po północy, z dudnieniem z uszach, martwi ze zmęczenia, ja do tego podeptana, z kilkoma nowymi siniakami i z kręgosłupem poskręcanym w klucz wiolinowy. Zasypiałam ze świadomością, że gdyby mnie tam nie było, tygodniami wyrzucałabym sobie, że jestem straszną starą babą pozbawioną marzeń, pragnień i zachcianek. A nie jestem przecież. Aż za dobrze wiem, czego chcę, a czego na pewno nie.

Dziś przyszło mi to odchorować. Że niby wyglądam jak po zderzeniu z tirem? Wiem, dzięki. Czuję to przecież. Ale warto, to jasne. Dla tych kilku chwil totalnego odlotu, kiedy jestem tylko ja i ściana muzyki, zwalająca z nóg lawina dźwięku, kiedy nie ma tego tysiąca osób dookoła, bo wszystko znika, świat dudni i pulsuje w opuszkach palców i w płatkach uszu. I to właśnie tak tam wczoraj wyglądało: Eugene śpiewał o tej swojej drugiej stronie tęczy, a ja byłam sama.


Od wczoraj Gogol Bordello jest jeszcze bardziej moim ulubionym zespołem...
z.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Renata Przemyk w Katowicach

Renata Przemyk w teatrze zjawiskowo piękna, nieustająco zdolna, hipnotyzująco skupiająca uwagę. Wyjątkowy koncert. Fajnie było być blisko.
Choć tego kawałka nie było, nie może się ode mnie odczepić:




Śpiewaj mi że to jest coś najpiękniejszego na świecie
Śpiewaj mi że to nie zaboli
Śpiewaj mi do ucha tak blisko i bardzo powoli
Śpiewaj mi pierwszy raz


z.