sobota, 28 marca 2015

Doktor Misio w Zabrzu

Najpierw było chorowanie, później znów chorowanie, później chorowanie w pracy, dołek, dołek i dołek, robota, robota, robota i bardzo dużo roboty, a jeszcze później, czyli wczoraj o 21 w Wiatraku, był koncert Doktora Misia.
Reset systemu. Nagle to wszystko mi zgasło w głowie i z pierwszymi dźwiękami rozbłysło na nowo kolorami, które ostatnio oglądałam jak przez brudną szybę.
Uwielbiam dudnienie w uszach i basy rozchodzące się od stóp aż po czubek głowy.
Dwie godziny wrzeszczenia słów moich ulubionych piosenek, skakania, tańczenia i radochy w najczystszej postaci.
Jakubik cudowny. Zespół fenomenalnie dobry.

W poniedziałek bardzo trudny dzień, od rana do wieczora. Ale po wczorajszych atrakcjach będzie zdecydowanie łatwiej.
Z.

Brak komentarzy: