czwartek, 7 maja 2015

strażaki

Najlepsze, co mnie dziś spotkało? Już pod domem mijał mnie wielki wóz strażacki, a w środku pewnie cała banda cudownych strażaków. Pomachałam temu, który kierował, a on mi z uśmiechem odmachał. Rany, jakie to miłe. Zawsze już będę machać strażakom.

Słabość do strażaków ma oczywiście związek z moim dziadkiem, komendantem straży, którego rocznica śmierci – siedemnasta – dopiero co za nami. W tym samym czasie Mama czyta mojej 93-letniej Babci kronikę, którą Babcia prowadzi od kilkudziesięciu lat. Są z czytaniem w latach dziewięćdziesiątych. Babcia o Dziadku pisze per Krokodyl. I to w ogóle nie jest pieszczotliwe. Dziadek o Babci mówił per Kłapaczka. W planach wziąć któryś zeszyt Babci i przepisać tu, bo to mistrzostwo świata.

Albo jak Babcia poszła na jakąś poważną operację i do ostatniej chwili czytała krwawe kryminały.
Albo jak Mała Złośnica odnosi spektakularne sukcesy w szkole podstawowej, ma długie włosy i sporą nadwagę.
Ehh…

Na moim cudownym longboardzie przejeżdżam już nawet 7 kilometrów. Oczywiście jak czuję się jak młody bóg, a nie jak zwłoki ze spadkami ciśnienia, z kiepskimi wynikami i absolutną pewnością, że nic nie ma sensu. Jeździliśmy już z Brzydalem po Pogorii Czwórce i wokół lotniska w Pyrzowicach. Obie miejscówki cudne. I wtedy przez godzinę wszystko ma sens.

Wczoraj nawet pójście spać nie miało sensu. Prasowałam ciuchy do nocy (spróbujcie mnie zmusić za dnia), a nawet telewizora nie chciało mi się puścić. Dziś szef marudził, że musi posprzątać na pulpicie. Ja muszę sobie posprzątać w życiu. Mam chaos, bałagan, czarną dziurę i znaki zapytania. 

Druga naprawdę dobra rzecz, która mnie dziś spotkała, to płyta BOY „Mutual Friends”. Cudowna. Przyszła do mnie pocztą, przebijała się cały dzień przez gwar biura, zainstalowała się w samochodzie i nie dawała wysiąść.

I ostatnie z tych naprawdę dobrych zdarzeń - za godzinę Brzydal tu będzie i pojedziemy razem na trzecią generalną. Milion razy bardziej kręcą nas trzecie generalne niż premiery. I to jest dobre, niezależnie od tego, jak pójdzie spektakl.*

* Nooo chyba, że to będzie Teatr Pieśń Kozła, bo Brzydal ma uczulenie na Pieśń Kozła - spektakl, który widział, cały przecharczał mi do ucha, grożąc zerwaniem, rozwodem i wykwaterowaniem. Hmm.

Brak komentarzy: