wtorek, 23 czerwca 2015

po zamkniętym dziedzińcu wędruje i gada z wartownikami

Oddam cię do jakiegoś ośrodka - z pełną stanowczością zadeklarował Brzydal po kolejnej nocy, podczas której gadałam przez sen. Ale to nie jest takie gadanie jak to sprzed dwóch lat, kiedy zmieniałam pracę i śpiąc bardzo, bardzo mocno wykonywałam różne głupie wyśnione polecenia. Tym razem śpię tak płytko, że wydaje mi się, że nie śpię wcale. Na naszą sypialnię nachodzą obrazki z mojej głowy, robi mi się taki mapping 3D na znajomych ścianach, na szafie, półkach i lustrze. No i gadam bzdury, Brzydal się budzi, później budzi mnie, ma focha, straszy mnie wywózką i jeszcze twierdzi, że to dla mojego dobra. Wczoraj zaproponowałam intensywną wieczorną terapię zastępczą i zadziałało: oboje spaliśmy jak susły, mimo że śniło mi się, że jeździłam na snowboardzie. Tak, w połowie czerwca. Było to tak bliskie życia, że w tym śnie myślałam: rany, dotąd najpóźniej jeździłam 6 kwietnia, a teraz jest połowa czerwca!
Zakrzywianie czasoprzestrzeni świetnie nam idzie. Dziś jakoś tak wyszło, że lecimy na wakacje tydzień wcześniej niż planowaliśmy. Wykonałam taniec radości skacząc wokół własnego biurka i z dziką satysfakcją odcięłam dodatkowe siedem pól z metra, na którym codziennie odliczam czas do wyjazdu. Po chwili z radością zakołysałam biodrami na widok obecnej już na moim koncie kasy za ostatnią dużą imprezę. Szef w dobrym nastroju. Od razu jakoś się to wszystko układa. Tak jak łażenie po czeskim Cieszynie i picie Kofoli z wielkiego kufla w piwnym ogródku z widokiem na pociągi. Wszystko na swoim miejscu.
W sobotę koncert Doktora Misia w Tychach. Ale tego samego dnia jest pierwszy pokaz najnowszego przedstawienia mojego ulubionego reżysera. I mimo że mogę iść na niego w sobotę, niedzielę i we wtorek, i że mogę chodzić na niego do oporu od września, nie jestem w stanie znieść myśli, że miałabym być na Doktorze Misiu w Tychach, jak tutaj będzie grany ten spektakl. Przecież normalnie dałabym się pokroić, żeby zobaczyć przedstawienie tego gościa w pierwszym możliwym terminie. I wiele razy tak było. Doktor Misio musi się jakoś z tym pogodzić i przyjechać znów, najlepiej na jakiś cudowny klubowy koncert, taki jak w Rudeboyu, 2Doors, Pasji, w Teatrze, w Wiatraku...
Co ciekawe, Brzydal też woli iść do teatru. Wyhodowałam potwora. Kulturalnego, fakt, ale jednak potwora.
z.

Brak komentarzy: