środa, 5 sierpnia 2015

Kaukaz. Armenia. W trasie.

Ararat. Szczęście, że było go widać. Rzuciliśmy się do robienia zdjęć jak szaleńcy. A później w Erewaniu było go widać kolejne trzy dni... Zupełnie magiczny.

 krowy są wszędzie
 archeolodzy i ich maszyna wyciągowa

Brak komentarzy: