sobota, 8 sierpnia 2015

Kaukaz. Gruzja. Skalne miasta.

Skalne miasta odwiedziliśmy dwa: Upliscyche korzystając z bliskości Gori i Wardzia, w drodze do Batumi.
Upliscyche to V wiek przed naszą erą i miks kultury chrześcijańskiej i pogańskiej, w co jeszcze pchały się tradycje architektury irańskiej. To, co zostało, budzi podziw i respekt, chociaż z dawnej potęgi nie zostało wiele. Po zarysach i po efektach prac archeologów trzeba się domyślać, co mogło się tam dziać i jak mogło to wyglądać.





Wardzia wygląda inaczej, jest zdecydowanie lepiej zachowana i większa. Ale to miasto XII-wieczne. Rozmach mieli niebywały! Trzy tysiące komnat na kilkunastu kondygnacjach. I wszystko, co potrzeba do życia. System nawadniania. Zakon. Apteka...



W przeuroczej, klimatycznej Cerkwi Wniebowstąpienia NMP, w której czas zatrzymał się w XII wieku, siedział młody, przystojny mnich w typie hipstera. Pilnował porządku. Żadnych zdjęć! Żadnego filmowania! Nawet centymetra gołej skóry na wierzchu! On sam był w dresie. W najprawdziwszym dresie z paskami. Ale tak był dokładny, że i mnie, i Brzydala pospiesznie ubrał w niebieskie, wiązane z boku fartuchy. Zdjęć niestety nie mam...
Wardzia w rankingu skalnych miast wypada lepiej, ale skoro Upliscyche to rzut beretem z Gori, to żal nie jechać. Na szczęście Rosjanie nie wpadli na to, by bombardując Gori, dowalić też Upliscyche... Tak dla zasady.

Brak komentarzy: