sobota, 15 sierpnia 2015

Kaukaz. Na koniec.

Co zostało mi po wyjeździe na Kaukaz?
- blizna po spotkaniu nogi z wielkim kamieniem na wzgórzu w Tbilisi
- guz na głowie po przywaleniu w sufit jednego z tuneli hardkorowej trasy skalnego miasta Wardzia
- idiotycznie opalone stopy - jak zwykle od moich ulubionych sandałów, bez których w ogóle wolałabym zostać w domu
- para białych wełnianych rękawiczek od babci z cmentarzyska chaczkarów
- 800 zdjęć (i 1000 Brzydalowych)
- wiza do Azerbejdżanu, już niestety nieaktualna
- Baku w głowie i Baku pod powiekami
- zmęczenie, które trudno odespać
- wrażenia, które trudno zagłuszyć
- chcica, żeby wyjechać znów...


Brak komentarzy: