środa, 16 marca 2016

11 km

Ha! Hahahaaaaaa! Jedenaście. Nie wiem, jak to się stało, ale radocha jest.
Z.

sobota, 5 marca 2016

opowiadaj szybko, niewiele czasu mam mój kolego

Po moich spektakularnych 10 kilometrach cofam się w rozwoju - do tej magicznej dyszki nie mogę się już zbliżyć. Padam na pysk, biegam po 3. Może dlatego, że wokół zaczął się trudny do ogarnięcia młyn, który trwał kilkanaście dni cięgiem. Trzymałam się dzielnie, bo dostałam do roboty coś cudownego, nowego i megaciekawego. Choć przyznaję bez bicia, że raz mi nerwy puściły, i to wszystkie razem, z hukiem. Rozmawiając przez telefon z szefem miałam niepohamowany słowotok, obfitujący w wiele słów powszechnie uważanych za obelżywe. Po kilku godzinach, gdy trochę mi przeszło, usłyszałam, że od dawna nie miałam takiego solo;). Teraz już tylko chce mi się z tego śmiać. Bardzo dużo się nauczyłam. Za nami bardzo fajna premiera, w obcej zupełnie przestrzeni i z obcymi ludźmi, z którymi w krótkim czasie udało się stworzyć spójny zespół. Wczoraj wieczorem mój organizm dał mi do zrozumienia, że teraz dla odmiany on rządzi i ściął mnie z nóg. Czas się ogarnąć, przestać nosić do domu służbowego kompa, sprzątnąć na biurku, dokopać się do zaległości. Mam silne postanowienie nie zepsuć Brzydalowi trzeciego z rzędu weekendu. Wszystko mi się miesza, obraz obraz przykrywa, weź mi proszę przypomnij właściwie jak się nazywasz.