sobota, 23 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Trasa i liczby

 Trasa w Serbii: Subotica - Nowy Sad - Belgrad - Golubac - Smederevo - Sjenica - Zlatibor - Mokra Gora

Trasa w Bośni i Hercegowinie: Wiszegrad - Sarajewo - Srebrenica - Sarajewo - Mostar - Medjugorie - Kravice - Blagaj - Travnik - Banja Luka

Łącznie:

14 dni
3730 km
59 godzin w samochodzie
17 miast
10 miejsc noclegowych
8 granic
6 krajów (albo i 7, jeśli liczyć Rebuplikę Serbską w Bośni)
ponad trzy tysiące zdjęć
jedne zaręczyny

piątek, 22 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Banja Luka

Kończymy tę zabawę... Taki świat, że jedne kraj, a dwie stolice - z Banja Luki zarządza się Republiką Serbską. Klimat końca siedzi nam na plecach. Tryb "konia do domu" u Brzydala przyspiesza: twierdzi, że nie będziemy nocowali na Węgrzech i że chce jechać cięgiem do Polski. OK...
Banja Luka jest dużym, eleganckim miastem z szerokimi ulicami, wielkimi kawiarniami, stateczną twierdzą i gigantyczną halą targową. Jest gorąco, miasto oddaje temperaturę każdym kamieniem.
W mieście jest jeden jedyny meczet Ferhadija, świeżo odbudowany i oddany tutejszym Muzułmanom do użytku. Zburzono go w 1993 roku i odbudowywano aż do teraz - na otwarciu w maju było 10 tysięcy osób. Wielu wierzy, że to dobry znak i zapowiedź dalszych starań o przywrócenie wieloetniczności Bośni. W 2001 roku serbscy nacjonaliści zaatakowali Muzułmanów, którzy mieli wmurować tam kamień węgielny - pytanie, czy i co zmieniło w ich głowach te 15 lat?
Im później, tym większy tłok w centrum. Cudowne jest to, że w knajpach trudno znaleźć wolny stolik, mimo że obok siebie stoi ich z dwieście. Próbujemy to wszystko jakoś ogarnąć, podsumować, porównać. Piwo nektar szumi w głowie. Czuję się tak, jakby minął miesiąc, dwa, a nie dwa tygodnie. Tyle za nami! Skataloguj to teraz w głowie, poukładaj, przypisz na stałe nazwy obrazkom i słowa ludziom. Nektarem pijemy za dobrą podróż i szybki powrót. Za kraje, ludzi, historię, różnice, podobieństwa, braterstwo i siostrzeństwo. Za nas i za nich.




czwartek, 21 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Travnik

Omijamy Jajce, przed nami Travnik. Brzydalowi włączył się już tryb "konia do domu" i coraz bardziej ciągnie go na północ. Nie chce słyszeć na przykład o zwiedzaniu Zagrzebia, do którego mamy już dosłownie rzut beretem. W Travniku udaje mi się go obłaskawić cevapi i tak tanimi lodami, że moglibyśmy wykupić cały wózek... Po mojej stronie stolika oczywiście tufahija. Nastroje ratuje też miejskie targowisko, na którym uwagę Brzydala przyciągnął wędzony ser i czarna, suszona wędlina nieznanego pochodzenia. Kupujemy jeszcze melona i taki miks zapachowy dekujemy w hotelu (gigantyczny pokój z gigantycznym łóżkiem z widokiem na zamek - dzięki Ci Bośniacki Boże). Po chwili przerażeni nagłą intensywną falą smrodu zamykamy jego źródła w szafie i uciekamy na twierdzę.
Na górze jest cudownie. Ogromne pieniądze wpompowano już w rewitalizację twierdzy, dzięki której miasto miało się bronić przed Turkami. Na szczycie pijemy bośniacką kawę z tygielka i nagle czujemy te ostatnie 10 dni i ich intensywność. A tu jeszcze przecież absolutnie unikatowy Malowany Meczet, groby wezyrów, dwie wieże zegarowe, bo miasto ma dwie carsije, i jeszcze dom, w którym urodził się Ivo Andric. A na koniec - hit hitów: Plava Voda. Rwący potok, spadający z gór, ekstremalnie czysty i zimny, przyjemnie obudowany knajpkami i straganami, miejsce gwarne i orzeźwiające. Miło tam być. Obok biały cmentarz. Dzieciaki na moście robią sobie selfi.

W hotelu profilaktycznie nie otwieramy drzwi szafy. Robimy to dopiero kolejnego ranka, czmychając zanim dogoni nas uwolniona chmura.

Gdy stoimy na parkingu i wcinamy kupione w piekarni na rogu bułki, podchodzi do nas starszy pan i przygląda się badawczo (przyzwyczailiśmy się już, naprawdę). Po chwili podszedł.
- Z Polski?
- Z Polski.
- Moja córka mieszkała w Polsce. W Sosnowcu. Na Zagórzu.
- (szok, konsternacja i bułki zatrzymane wpół drogi)
- Wnuk mi się tam urodził.

I tak oto, przemierzywszy dwa kraje, spotkaliśmy pana, którego córkę może znamy z widzenia, a może mamy wspólnych znajomych. Później śmialiśmy się, że może pan ma takie hobby, że wieczorem patrzy na parkingu, skąd są hotelowi goście i później rano wkręca ich metodą "na córkę", ale odrzuciliśmy ten pomysł jako niemoralny i skomplikowany dla starszego pana. Ale kto wie...










środa, 20 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Blagaj

Blagaj warto odwiedzić kręcąc się wokół Mostaru. XV-wieczny klasztor derwiszów jest czarująco położony, a źródło rzeki Buny prędkością wody przebija podobno inne europejskie źródła. Szum, chłód i cudne widoki. Rozczarowani Medjugorje, w Blagaju dla odmiany bawimy się świetnie.
Po drodze na straganach piętrzą się kolorowe syropy i miody, w tym mój wymarzony z granatów. Co jednak sprawia, że słoik miodu w Blagaju kosztuje 6 euro, a na targu w serce starówki Mostaru - 3 euro, pozostaje tajemnicą.




Bałkany 2016. SRB + BiH. Medjugorie






Bałkany 2016. SRB + BiH. Wodospady Kravice

Kravice - małe Plitvice. Koniecznie i obowiązkowo. W bałkańskim upale tam można odetchnąć, trochę dać się zmoczyć, poczuć siłę spadającej wody i popatrzeć, jak bawią się miejscowi. Mostki, pojedyncze deski, niepewne przeprawy, jaskinie za wodospadami. Okutane na czarno muzułmańskie babcie i ich chichoczące w bikini wnuczki.



wtorek, 19 lipca 2016

Bałkany 2016. SRB + BiH. Mostar. Pierścionek

Tutaj się to działo, w najcudowniejszym miejscu Bośni, w wymarzonym, wyczekanym moim Mostarze, z widokiem na najpiękniejsze co widziałam od lat.

 I zaowocowało tym, że stałam się przyszłą żoną Brzydala i właścicielką najpiękniejszego pierścionka ever:

Brzydal i Złośnica zaręczeni. Koniec świata, początek? Ciąg dalszy.
Bardzo szczęśliwa.
Z.

PS Szczęście opijaliśmy maleńką buteleczką pelinkovaca, który oczywiście był ohydny i smakował jak stary syrop na kaszel. Ale był jednocześnie pyszniejszy niż najsłodszy kolorowy drink z palemką. Nie wierzę!

Bałkany 2016. SRB + BiH. Mostar

Marzyłam o tym, żeby zobaczyć Mostar, odkąd pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie Starego Mostu. Mostar, Mostar. Mostarrrr. Jedno słowo w głowie jak echo. Po okropnościach Srebrenicy i po emocjonalnym koktajlu Sarajewa przyszedł czas na coś jednoznacznie pięknego.
Starówka oczarowuje. Na most można się gapić godzinami i nie przestaje fascynować. Jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie widziałam w życiu. Jest monumentalny, jasny, jaśniejący wręcz, fenomenalny, bardzo romantyczny i dostojny.
W Mostarze wystarczy jednak przekręcić głowę, by zaatakowała nas wojna. Takich zniszczeń nie widzieliśmy nawet w Sarajewie. To przerażające, że tyle lat po wojnie otoczenie zaopiekowanej przez UNESCO starówki wygląda tak, jakby wojsko dopiero co się stamtąd wycofało.
Mieszkamy w pensjonacie Panorama, gdzie wyluzowani, opiekuńczy właściciele dbają o nas z czułością i zaangażowaniem. Wspaniały widok na miasto i cudne śniadania na tarasie - bardzo polecamy...

I Mostar pozostanie w mojej głowie jako najbardziej romantyczne miejsce dla nas, no bo wiadomo:))).




Szkoła - drugi po sarajewskim ratuszu bośniacki budynek w stylu mauretańskim
W mieście mnóstwo jest pozostałości po festiwalu Street Artu. To jedna z metod przepracowania tego, co wydarzyło się w Mostarze pomiędzy Bośniakami i Chorwatami.


don't forget

Potworna, 107-metrowa betonowa dzwonnica. To straszne, co Kościół Katolicki zrobił tą wieżą bośniackiemu miastu. Straszne. Architekt nie płakał jak projektował? A może biskup płakał jak święcił?













PS W Mostarze absolutny brak lepinje sa kajmakom. W związku z tym sami kupujemy bułę i kajmak i pieczemy w pokoju. Jest pięknie.

PS2 Kot na tarasie bardzo wdzięczny za pasztet. Rozmawiamy głośniej, żeby zagłuszyć jego mlaskanie.